Może i mieszkam na końcu świata, ale kto może robić takie zdjęcie z balkonu. Oczywiście przez ludzi znających się na fotografii zostałbym zjechany za jakoś zdjęcia, ale przecież nie to wyraża to zdjęcie.
Dlaczego tak na własne życzenie nudzę się ludźmi. Jest przyjaźń... trwa i trwa i nagle zaczyna mi w tej relacji brakować tego co było. Jakbym już rozmawiam z innym człowiekiem, a tak bardzo chcę powrócić do tej osoby, która była, ale już jej nie znajduje w tamtym ciele. Wczoraj odbyłem można już powiedzieć, że mój piątkowy rytuał. Leżałem na ziemi w jakimś lesie, na mnie telefon i Lśnienie Comy leci. Wokół ludzie, ale jakże daleko. Zapominam o całym świecie, patrzę w te kilka gwiazd, które jeszcze świecą. Nie było łatwo wstać. Jakże kocham szisze. Nie wiem dlaczego zawsze tak mi po niej serce kołacze. W każdym bądź razie była wczoraj moc.
Spotkaliśmy się oczywiście w naszym przypałowym składzie. Czyli ja, D, K, i K2. Zawsze coś się dzieje złego, jak się z nimi widzę. Teraz obyło się nawet bez przypału. No może poza tym, że wychodząc ze sklepu, z czteropakiem w ręku wpadłem na radiowóz. Nie przyczepili się, widocznie nie wyglądam tak młodo. Zresztą nasza policja jest w porządku, tylko 2 razy chcieli mnie ujebać na tyle lat w tym mieście.
Uwolniłem z siebie wczoraj wszystko. Może dlatego czuję się tak zajebiście. Wszystko... Nie wierzyłem, że to może przynieść mi ulgę, ale przyniosło. Wczoraj przekonałem się, jak wiele opinią można zdziałać. Jak dobrze, że na pierwszy rzut oka jestem spokojnym, poukładanym, trochę zestresowanym chłopaczkiem. Nie widać tego co wychodzi, jak jestem sam ze sobą. A może ja właśnie taki jestem, nie wiem.
I co ja mam zrobić z tymi wszystkim ludźmi. Żebym czuł się dodatkowo szczęśliwy. Wgle mój blog, który miał być dla kilku osób nabrał niebezpiecznego rozpędu. Większość moich znajomych już go czytało. Jak mnie wczoraj przytkało gdy usłyszałem, że ktoś coś przeczytał. Jak to się szybko rozchodzi. Odnotowałem w ciągu ostatniego tygodnia 197 odwiedzin. Muszę być pro, żeby założyć hasło, nie będę płacił. To wszystko jest złem...
No i dlaczego ludziom, tak trudno dotrzymać tajemnicy. Kiedy będę mógł wreszcie komuś naprawdę zaufać. Chociaż jak ufać... Ostatnio oni są tak krótko, przychodzą, powiedzą to co mieli mi przekazać, każą mi żyć i idą dalej... a raczej ja chcę iść ścieżkami obcymi, gdzie mnie nie znajdą. Ciągle potrzebuje świeżej krwi. No jeszcze czasami wracam do początku.