A więc napisałem bardzo długi wpis, nie skończyłem go, wyszedłem na chwilę i pojawił mi się komunikat, że komputer został zablokowany. WTF?
A więc nie wiem, jak znalazłem się z poniedziałku, w czwartek, bo chyba właściwie taki mamy dzień tygodnia. Jestem tak zajęty sprawami ważniejszymi, jak i tymi mniej ważnymi, że kompletnie nie ogarniam. Nie wiem co było we wtorek, to chyba ten ostatni dzień, kiedy zdarzyło mi się spać, jakoś do 18. Potem funkcja snu zaniknęła i jestem teraz tutaj. A noc z poniedziałku na wtorek, to już całkowita magia, wiem, że na pewno nie spałem.
Zauważyłem u siebie dziwny syndrom: nieświadome wysyłanie CV.... naprawdę nie ogarniam kiedy je wysłałem, ale dostałem pracę na stanowisku audytor inwentaryzacji w drugiej firmie. Wiem, że w związku z tym czeka mnie wypełnianie kolejnych papierów, zaraz to zrobię, zaraz zorientuję się w tym wszystkim, ale przecież nie ma się gdzie śpieszyć. Uporałem się też z moimi PITami, zaledwie kilka złotych więcej i przekroczyłbym magiczne 3 800zł. Teraz jeszcze PITy rodziców i koniec z Urzędem Skarbowym na ten rok. Czarna strefa bardzo mnie polubiła, bo nie mogę jej nazwać nawet szarą... Studiowanie przez dwa tygodnie ekonomii jednak na coś się przydaje, z drugiej strony, jak bardzo zdolnym człowiekiem trzeba być, by ukończyć takie studia, tak szybko ;D
Dziś rano wysłałem wreszcie ważny list i mam nadzieję, że przesyłki priorytetowe są traktowane, jako priorytety.... Dalej się śmieję z syndromu nieświadomego wysyłania CV. Pewnie stracę jakąś godzinę na uporządkowaniu tego nowego stanowiska... I z góry zapowiadam, że szukam noclegu z 29/1 i 1/2... wprawdzie jeszcze nie wiem dokładnie, jak to będzie, ale byłoby bardzo miło, gdyby jakaś duszyczka zechciała mi otworzyć swoje progi w środku nocy.
Wysłałem list, oprowadziłem Izę i Karola po Siewierzu, potem byliśmy u mnie i myślę, że był to całkiem pozytywnie spędzony czas. Pojechałem do Będzina, potem na Wojkowice do San. I rozmawiałem z Kaczką na tematy mniej i bardziej skomplikowane i myślę, że mimo wszystko był to dobrze spędzony czas, chociaż tematy rozmów można by uznać za nie najłatwiejsze. Mam również nadzieję, że inne trudne sprawy rozwiązały się w miarę dobrze. To co działo się w chwili powrotu do Będzina i przez następne kilka godzin, czyli do teraz właściwie, nie było najprzyjemniejsze, ale chyba już taki ze mnie człowiek, dzieje się ze mną coś nie do końca opisanego i odkryłem najprostszy, do tej pory, blokowany sposób. Czuję się troszkę lżej i tylko to się liczy.
Mam wrażenie, że moja opinia jest strasznie nagięta, nie chodzi mi o tych wszystkich anonimów czy dalekich, o tych najbliższych. Każdy widzi to, co akurat pasuje do sytuacji, a ja zwyczajnie chciałbym, by moje opinie zostały odbierane właściwie, i tylko tyle oczekuję teraz.
To smutne poczucie, że może gdybym był kimś lepszym, mógłbym więcej zdziałać w dziedzinie, która mnie dręczy. Nie będę przepraszał, że nie potrafię być takim przyjacielem, jakim powinienem być, bo to nie na miejscu, ale strasznie ciężko mi pisać te słowa, bo zwyczajnie bolą. Czuję tylko, że muszę zawalczyć, że muszę być kimś, dla was, dla siebie. Chcę byście widzieli we mnie silnego człowieka, z drugiej strony przykro mi, kiedy pewne słabości nie są zauważane, ale przecież sam o to dbam. A teraz, chciałbym tylko, żeby ta podła myśl, opuściła mój umysł. Czuję, że się nie sprawdziłem, czuję, że mogłem więcej. Teraz byłbym gotów poświęcić wszystko, żeby odwrócić kilka literek z przeszłości.
Dziękuję, że miałem się dzisiaj do kogo zwrócić ze swoimi uczuciami, chociaż osoba dalej odległa i jedynie na telefon. Wyrzuciłem i wierzę w jakiekolwiek zrozumienie, że to nie tylko moje paranoje, nie wyleczone lęki z dzieciństwa.
Piję właśnie piwo z okazji urodzin Romy. Wszystkiego najlepszego jeszcze raz, dalej nie rozumiem, dlaczego moje życzenia zostały źle odebrane, przecież nie miałem nic złego na myśli.
Chciałbym wytrwać jeszcze jakieś 12 godzin i będę mógł zapaść w sen długi i upragniony, co z moich niecnych planów wyjdzie.... postaram się dopiąć te wszystkie sprawy do końca.
Nieprzespana noc, a nieprzespana noc, to zasadnicza różnica, bo ta przeleżana w łóżku, zawsze będzie czymś innym.
Byle nie zamienić się w autystyczne dziecko i zabrać się za te papiery, dobrej nocy, dnia.
"W opowieściach starszych kobiet
Z rewolwerem pełza żuk
A do nikąd jadę z tobą
Gdy powietrze męczy głód
Nie muszę pić nie muszę
Nie muszę jeść
Nie muszę nawet spać
Kiedy tęsknię do znajomych
Przyjacielem zawsze James
A gdy nie przychodzi miłość
Radiogłowi śmieją się"
Edit:
Tak ogarniam, że swoje dane 4 razy wysyłałem, trzecia próba zawierała zaledwie kropkę... nie ogarniam.
Nigdy nie czułem się tak nieprzytomny.