|
2010/03/12
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
Jak mnie zapalisz wtedy zapłonę
Co do sekundy o księżyca wschodzie
Ja będę gotów ja będę godzien
A wtedy cuda staną się w mig
Z moim tresowanym psem Rzeżączką, który szukał Aids na zawołanie i Kubą.
Mamy tylko siebie wielką mamy moc.
Ciała nasze diabłom zaprzedane.
Mam głowy zawroty daj mi jakiś znak...
Pijemy hektolitry herbaty, u Miciułki Earl Grey, u Anny karmelową i miliard odmian owocowych.
Rozmawiamy, poważnie - niepoważnie, w komedii szukając wyjścia z sytuacji tragicznej, gdzieś po drodze lirycznie cytujemy siebie nawzajem, epicko leżymy obok siebie, dusze wyjęte z dramatu, umysły z surrealizmu. Rozważamy cykliczność z jaką zdarzają się sytuacje, które zdarzyć się nie powinny. Zagadką jest jak podobne rzeczy dzieją się w tak krótkim czasie u różnych osób, to chyba znak, że coś nie tak jest z tym światem. Precz, zimo, niech wiosna da nam nadzieję na lepszą przyszłość.
Jaja hurtem.
Gdzieś między karą a winą
Hej kobieto po co ten płacz?
Ona tak naprawdę tylko wtedy dobrze czuje się
Tylko wtedy kiedy robi to z kimś ważnym.