- Załóż swojego fotobloga!zarejestruj|
- dyskutuj na forum|
- zaloguj
hahahaha dobry skrzyw ryja nie jest zły :D
no to wróciłam i opiszę w skrócie cały pobyt :)
szczerze mówiąc nie chciało mi się jechać i miałam schizy, że nasz autobus się rozdupczy po drodze. miła ekipa, bo siedziałam z wercią, obok nas marta, klaudia, lidzia, dora itd. czas się ciąąągnął, a my oglądaliśmy bajkę czy tam film, spaliśmy, pisaliśmy sms'y, ogarnialiśmy stacje paliw, udawałyśmy downa na autostradzie i takie tam huhu, jak przyjechaliśmy to serce mi trochę waliło, nie powiem, że nie. ale dobra tam, przywitanko i do chaty z Maritą de Vries i jej tatą. domek spoczko, nie powiem, że nie, ale strome schody w chu, jakoś trzeba było wtargać tą walizkę. zjadłam buuułkę z posypką czekoladową, mniam<3 i potem loda. huhu, najlepsze było to, że marita nie mogła się wysłowić po angielsku bo lepiej jej deutsch idzie, i wyszło na to, że ona do mnie że idziemy na plażę, a ja myślałam że na imprezę nad basenem, hahaha vixa w trzy. chwilę na plaży, potem się rozpadało i na taras do maritt, przyjechał po nas brat jednej i fajnie mi się z nim gadalo i tłumaczyło, co to żużel :D, potem przysznic i spanko. następny dzień the best of my life, jakieś 5 godzin w parku rozrywki walibi, czyli coś typu disneyland, o jaaaaaaaaaaaaa. pierwszy rollercoster zdecydowanie wywarł na mnie największe wrażenie, może dlatego, że to był mój pierwszy raz hahaha, z wercią i jej zajebisty krzyk, mój zresztą też, love it<3 ten park był zajebisty, byłyśmy na prawie każdym 'urządzeniu'. :D a potem zapoznałyśmy zajebistych rumunów z Martą i Lidzią, byli bardzo życzliwi, bo chcieli Lidzi numer, dać nam bransoletkę i bokserki, hahahaha ekstra, świetni, do teraz ich nie mogę zapomnieć :) później grill u tesake, jak można mieć parówki z konia, blee. nawet nie zjadłam, tylko chleb. następnego dnia 7 km do sql rowerem, później zwiedzanie szkoły, 6 km do wieży, 6 z powrotem, zwiedzanie stadionu, miasteczko ( h&m<3) i do szkoły no i 7 km do domu, prysznic i do maritt na taras, pizza i fryyytki, potem dyskoteka w sql, vixa na maksa, przyjechała polska i zrobiła szał! nie umieli tańczyć na trzy i takie tam więc niezłe show odstawiliśmy. ostatnia nocka i do domuuu, było śmiesznie, miło, przyjemnie i wgl. szczerze mówiąc wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej<3
będzie pewnie więcej zdj. w najbliższym czasie :D
a ja zaraz biorę się za nadrabianie szkolnych zaległości ( blee :D ) 