I znowu Clarkson :)
A niebawem z UK przylatują do mnie wszystkie serie Top Gear!
"Zapomnijcie o euro, lepiej zróbcie wszędzie takie same gniazdka!"
Gdyby zlecono ci zadanie wprowadzenia tych samych standartów dla całej Europy, od Morza Bałtyckiego aż po cięśninę Bosfor, jestem pewien, że znalazłbyś mnóstwo rzeczy nieco bardziej palących niż wspólna waluta.
Chociażby jednakowe gniazdka. Jak to możliwe, że eurodeputowanym udało się wprowadzić ujednolicone banany, a nadal pozwalają, aby w każdym państwie członkowskim istniał inny, za każdym razem ekscytujący sposób wydobywania elektryczności ze ściany?
Nie było najgorzej, gdy w podróż zabierało się jedynie grzebień, ale teraz trzeba ładowac baterie w laptopach, telefonach komórkowych i elektronicznych organizerach. Oznacza to, że musimy wozić ze sobą całą górę przeróżnych przejściówek. Podróżójemy dziś jak bohaterka powieści E.M. Forstera, z 14 kuframi i mocarnym służącym.
I jeszcze panienka z odprawy ma czelność pytać: czy mam w walizce jakieś urządzenia elektryczne? Ależ nie, no skąd.
(...)
Dobrze byłoby też, gdyby udało sie znależć uniwersalnego Głupiego Jasia. My mamy Irlandczyków, Szwedzi mają Norwegów, Duńczycy naśmiewają sie z Belgów i tak dalej. Wspólny Głupi Jaś bardzo ułatwiłby międzynarodowe rozumienie kawałów.
Nie,nie będa to Walijczycy. ostatnio jadłem kolację w Austrii w towarzystwie piętnastu osób różnej narodowości. Byliśmy po prostu jak wspaniały bukiet kwiatów. Byli Skandynawowie, Niemcy, Anglicy, Włosi i cała reszta, i było świetnie.
My objaśnialismy dowcipy Niemcom, Francuzi wybrali odpowiednie wino, Włosi zamówili jedzenie, Austriacy dogadali się z kelnerką, a Duńczyk przez cały wieczór odwodził Szweda od myśli samobójczych. Razem śmialiśmy się i żartowaliśmy, wiele się od siebie nauczyliśmy. Był to naprawdę udany wieczór, wzór europejskiej harmonijnej współpracy.
Było jednak coś, co popsuło tę wspaniałą harmonię. Nagle, w samym środku naszej kompozycji kwiatowej z róż, bugenwilli, szarotek alpejskich i tulipanów wyrosła sekwoja: Amerykanin. Zaczął sie uskarżać, że palimy i nieudolnie naśladując chrypiący kaszel, usiłował nas do tego zniechęcić. Nie docenił smaku sznycla po wiedeńsku i nie mógł pojąć, że można chciec wypić jeszcze po jednej kolejce.
Idealny kandydat na Głupiego Jasia. Musimy jednak pamiętać,że pochodzi z federalnego superkraju, gdzie w każdym stanie są takie same wtyczki. Co za pech!"