" Wczoraj byłem na cmentarzu. Pogodny poranek późnej jesieni usposabiał melancholijnie.
[...] Stałem sobie nad "moimi" grobami, zastanawiając się nad jałowością podobnej wędrówki.
Nic ja im już nie pomogę, nic oni mnie nie pomogą.
Śpią, nic ich nie obchodzą ani ja, ani moje wdzystkie tak skomplikowane sprawy.
Jeden był tylko pożytek z takich odwiedzin: z niskich mogiłek, z usłych wieńców, ze wspaniałych
pochylonych zachodnim wiatrem drzew, jakimi porośnięty był cmentarz - wiało wielkim spokojem.
Wszystko, co się we mnie ostatnio gotowało, co falowało, co niepokoiło - wygładzało się.
Pochylałem się ku ziemi, ale jednocześnie wyprostowywałem się, wygładzałem.
Wiedziałem, że to nie na długo, ale może po ten spokój przychodziłem właśnie w to miejsce.
[...] Zatęskniłem bardzo do takiego spokoju, chciałem, aby już wszystko się we mnie ostatecznie uspokoiło.
Aby nie szastał się we mnie gniew, wściekłość, sprzeciwy losowi i inne takie ciężkie do znoszenia namiętności.
Cicho tu było całkowicie, wszystko tu było zakończone. I mnie się chciało już wszystko zakończyć.
[...] I gdy już wyszedłem za cmentarne wrota i znów szedłem do domu, [...]
wyobrażałem sobie, jak ona wyjdzie z tej dziupli na wiosne
i niefrasobliwie rozpocznie swoje dzielne, beztroskie, bezcelowe życie - na cmentarzu. "
(Jarosław Iwaszkiewicz, Wiewiórka)
Jak to czasem miejsce wpływa na człowieka...
30/05/2010 16:21:53
22/02/2010 22:53:44
02/02/2010 21:51:38
07/01/2010 21:08:10
07/01/2010 21:04:13
17/12/2009 23:01:02
05/12/2009 14:24:59
05/12/2009 14:16:40
Wszystkie wpisyzandrol
wyimaginowaneja
19mika91
witamwkocimkaciku
scalaire
gumibir
niepodrodze
littlelove
Wszyscy znajomi