"Podróż jest stanem stopniowego uwalniania duszy.
Rozpoczyna się oddaleniem od miejsca, gdzie codzienność wymaga kontrolowania myśli, racjonalnego podejmowania decyzji, przewidywania konsekwencji i używania odpowiednich słów.
Przez pierwsze trzy dni świadomość ulega wyciszeniu i coraz mniejsza staje się gotowość reagowania na żądania zewnętrznego świata. Rośnie natomiast potrzeba zaspokojenia własnych wewnętrznych oczekiwań, które bardzo długo leżały przysypane i przyduszone codziennością.
Wtedy rozpoczyna się też wyprawa w głąb własnej duszy.
Nie trzeba już zmuszać własnych myśli do koncentrowania się na jakiejkolwiek bardzo ważnej sprawie. Myśli same odnajdują właściwy kierunek i jeśli im tylko pozwolisz, zabiorą cię na fascynującą wyprawę do wnętrza twojej duszy.
Uwielbiam ten stan.
Wtedy same rozwiązują się problemy, przychodzą nowe pomysły i pojawia się szeroki horyzont, na którym wyraźnie widać co jest naprawdę ważne, a co błahe i nie warto się tym więcej zajmować." (Beata Pawlikowska)
czy te słowa nie są najpiękniejsze na świecie?