kicz walentynek mnie odstrasza, ale tylko wtedy, kiedy jest realnym zagrożeniem. trochę wstydzę się kolejnego samotnego czternastego, chociaż gdyby nie był samotny, walczyłabym (szczerze)(jak lew), żeby go nie obchodzić.
po złożeniu komuś życzeń urodzinowych przypomniałam sobie, że mam imieniny. plan z zeszłego roku był prosty - żyć doimieninowo, nie dourodzinowo. nie wyszło, jak może wyjść w świecie naszej klasy, która wysyła przypomnienia tylko o urodzinach, a nie o imieninach. nie dostałam przypomnienia żadnego, sama więc prawie zapomniałam. w każdym razie życie doimieninowe (jestem dorosła) raczej nie zda egzaminu. nie, żeby mnie bolało, kupiłam sobie fajną książkę.
jeździłam dziś na miejscu pasażera, miałam nos najpierw w książce (polecam), później w WO (takie sobie w tym tygodniu, z resztą miałkie od jakiegoś czasu. może od tej debaty?). okazało się, że nie mam kremiku do twarzy i muszę kupić, ale w aptece nie było.
wróciłam do domu i zamiast do roboty, wzięłam się za gierki na fejsbuku.
nie wiem, czy odpowiada mi to, jak spędziłam swoje ferie. nie wiem, czy odpowiadam sama sobie. moja aktywność to moja wina. albo raczej brak winy. dobrze wyciągnąć się w łóżku i nie realizować planu. a może niedobrze.
nie umiem uszczęśliwić siebie samej, skoro naprawdę nie mam pojęcia, czego chcę. może na szczęście. podobno kto szuka, nie błądzi. co zdaje się być dość ironicznym stwierdzeniem, kiedy patrzę na swoje zmarznięte stopy. etam. jakoś to będzie.
25/05/2012 13:18:18
18/05/2012 21:46:35
21/03/2012 23:51:39
03/01/2012 2:23:18
23/11/2011 16:11:09
23/09/2011 0:44:40
05/08/2011 14:15:51
03/06/2011 13:37:19
Wszystkie wpisyperwolblekmedzik
heartshaped
deprawacja
kochamzus
asiaes
bozecialo
intryga
maeve
Wszyscy znajomi