Dupa, kupa, rzygi w cieście i w ogóle. Goni mnie pieprzony pech. Ale stoje twardo z zaciśniętymi pięściami i patrze w przekrwine oczy łotra.
"Niech się pani nie przejmuje, skutki uboczne już nie potrwają długo. A puki co przedłużymy jeszcze o pół roku leczenie. O ile organizm na to pozwoli."
Idź pan na dziwki i mnie nie wkurwiaj bo Ci to nie wychodzi.
Ah. I kolejna jedynka z maty. Ale wszystko co problematyczne trzeba wysłać na dziwki [lekarzy, którzy Ci wmawiają swoje wyuczone racje..]. A to co nam pasuje, do kieszeni i już nigdy nie oddawać. A jak ktoś nas goni, stanąć na wprost oprawcy i czekasć na ciąg dalszy. Hej, hej normalni jak tam wasze humorki? Zauważam z udawaną niewinnością, że słońce przemawia. I robi się coraz bardziej natrętne. Ponadto moje sny sięgają swojego apogeum. Nie są tak piękne jak WASZE problemy.. ale powiedzmy że tak samo mnie irytują. Chociaż nie jestem pewna, czy jest coś w stanie mnie irytować. Bo wiecie. Aby coś lub ktoś was martwił, irytował lub poprostu wkurwiał musi być dla was bardzo ważny. Czyż nie mam racji? Czy nie jest tak, że jak przypadkowa osoba w tramwaju się na was spojrzy, to ją lekcewarzycie? A wiecie jaki z tego morał? Że albo się pobędziecie przyjaciół, można także wrzucić uczucia do studzienki kanalizacyjnej.... Ewentualnie, jak w waszych mózgach jest guziczek z napisem "problemy" wygryzacie go, jak mali chłopcy nosy lalką swoich siostrzyczek. Chyba, że lubicie problemy od czasu do czasu. Różne są hobby na tym świcie <3
<mruczy2> ?