Sama nie wiem czy to czas staje w miejscu, czy być może wszystko idzie do przodzu a ja po prostu tego nie zauważam. Chciałam zrobić wiele aby zmienić sytację która mnie teraz otacza. No właśnie - chciałam. Jedyne z czego jestem zadowolona najbardziej na świecie to to, że po 4 latach uwolniłam się od toksyczności która mnie wypełniała. Wszystko wyparowała a jakaś cząstka tego zmieniła się z wzgniły odór i gdy tylko to powspominam już nie kłuje mnie w sercu lecz wywołuje to u mnie torsje.
Z jednej w skrajnośći w drugą, bo gdy pozbywamy się starej miłość, na wschodzie znajduje się kolejna. Ale czy trzeba zawsze dokonywać tych złych bądź trudnych wyborów? Albo jednych i drugich? Czy nie może być choć raz tak łatwo, żeby po prostu to przyszło z wzajemnością, nie cyło osób trzecich. Ale czy to miałoby ten sam smak? Smak intrygi przyprawioną goryczą i zdradą?
No to powrót do starych korzeni cz. 2.
Kings of Leon - Use Somebody
Dlaczego to mi się tak bardzo z Tobą kojarzy?