gówno.

Wypromuj się tutaj

Boże Ciało 

2009/02/20   

 

« następne   poprzednie »

Najpierw był tekst i wielki strach. Wiadomo było, że jest gdzieś w Molierze zaczepione na delikatnych błonkach ziarenko, mały zarodek, który trzeba wyczuć i wyłuskać, delikatnie, palcami. Nie było wariacji, różnych świateł, którymi można by manewrować tak, że kształt mógłby być za każdym razem inny. Była tylko jedna możliwość. Trzeba było ją tylko w całości oddzielić od okalającej, grubej tkanki tekstu. Udało się.

 

Potem była Alicja i jej nowy kolor. Wzięła zarodkowy, łysy i ślepy tekst. Potarła czoło. Jej myśli były białe. Przyszły trzy trochę aktorki, które trochę jej przeszkadzały, trochę pomagały, trochę grały, a trochę miały inne sprawy. Patrzyłam, jak Alicja krąży wokół nich z nieustannym niepokojem, jakby powierzyła w ich trochę niepewne ręce drogocenne, cienkie szkło. Miała w głowie nienaruszalny rytm przedstawienia. Lodowoprzejrzystą pewność oczekiwanego obrazu. Wzdychała z niecierpliwością, kiedy trochę aktorki znaczyły jej biel ciemnymi smugami. Zarodek rósł nierównomiernie. Może od tej bieli? Zanikły mu wszystkie organy oprócz jednego. A ten, co został, rozepchał skórę, nadął się, przejął funkcje pozostałych. Pierwsza scena pochłonęła następne.

 

Potem była Maria i ucho przy drzwiach do sali teatralnej. Tekst brzmiał. Gładko, lekko, rytmicznie. Wzrosty i spadki. Niepokojące, drażniące pauzy dudniły w splocie słonecznym. W głowie huczały zapalane i gaszone ręką Alicji reflektory.

 

 

 

 

 

Wypromuj się tutaj

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

samotnosc pokoju hotelowego

26/05/2009 23:21:00

kapucynki

21/02/2009 21:59:11

Wpis bozecialo

20/02/2009 17:06:25

nocne historie

25/01/2009 17:24:51

Parkowa Street. Szczecin City.

04/01/2009 22:35:04

Niebezpieczne związki

20/11/2008 12:20:06

akcja onanagram

31/10/2008 17:57:26

Jak mi było na Mazurach

01/09/2008 16:19:02

Wszystkie wpisy