Wariacje językowo numeryczne i tetraedryczne. Z racji wolnego czasu odmóżdżam się doskonale. W głowie mam hulanki i swawole na trasie numer jedenaście i ostatnie pożegnanie z aktualnym nożnym anarchistą. Jestem ucieleśnieniem nieszczęścia oraz wybitnie ironicznego spojrzenia na wszelkie istniejące i nieistniejące. Genialnym paradoksem okazuje się być fakt istnienia bólu, z którego produkuje się nadmiar endorfin mieszających w głowie różnego rodzaju odczucia. Wędrują one więc wokół zielonego drzewka i tureckim sposobem rodzą potworki, przemieniające się od czasu do czasu w karczochy, króliki oraz kapselki. Nibynóżka istniejąca dzięki mikrofilamentom porusza się ruchem iście pełzakowatym, ślamazarnym niemalże. Ale trzeba wybaczyć staruszce. Traumatyczne przeżycia nie są w końcu po to, aby zamaskowały życie, ale po to, aby wyciągnąć z nich wnioski na przyszłość. Tylko wtedy, gdy zatracam się w kimś innym, odnajduję siebie. Nie czas na narzekania, trzeba zacząć działać, chociażby wody Bałtyku miały się rozstąpić. Rzekłam. Zaiste jest zajebiste. Słowo na dziś. Purchawka. Amen.
30/01/2011 15:09:38
25/01/2011 12:18:21
15/11/2010 17:11:48
29/10/2010 13:47:11
02/10/2010 0:25:55
20/09/2010 21:57:16
29/08/2010 11:02:01
04/08/2010 11:36:22
Wszystkie wpisyhasard
cichyassassin
dydus94
loscwalk
tajemnicaznaczen
arew
szukalldz
aint
Wszyscy znajomi