Ubóstwiam cieszyć się małymi rzeczami !
I wychodząc z domu po 22, po prostu mnie zatkało - ile śniegu! wszystko białe, wszystko się błyszczy, wszystko tak niesamowicie wygląda! Wracając, nie mogłam się powstrzymać i poleciałam zrobić parę zdjęć (m.in. to).
Tu widać ten pierwszy, "nieokiełznany" śnieg - czyli (prawie) żadnych wydeptanych śladów, żadnych posypanych piachem chodników, wszystko takie świeże i puchate ;)
A wcześniej tego samego dnia, gdy staliśmy z D na przejściu koło Carrefoura, zachwycona tym, że pada taki pół-śnieg pół-grad, rozdziawiałam buzię, próbując nią trochę złapać. Wyginałam się przy tym na wszystkie strony, podskakiwałam i jednocześnie śmiałam się jak debil, bo wyobraziłam sobie jak śmiesznie muszę wyglądać. Widać bardzo śmiesznie, bo ludzie naokoło śmiali się razem ze mną :D
No i ostatnie 4 dni w szkole. Będzie bardzo ciężko to przeżyć, ale nagroda jest tego warta. Sigh.
Dość o tym.
O, a pewnego wieczoru (niedawno) ta piosenka niespodziewanie poleciała w radiu podczas jednej z długaśnych rozmów na gg. Szok, walnęłam się w czoło z okrzykiem: Matko Boska, nie słyszałam tego całe cztery lata!!
kijowa jakość na tym jutubie, no ale nic lepszego tam nie ma.
buziaki.