Czas chyba zmądrzeć i powiedzieć coś powaznie.
Moje powracające bez końca iluzje po raz kolejny wywiodły mnie na sam środek pustyni, gdzie musze po raz kolejny sama z nimi walczyć i po raz kolejny wyjść z twarzą... Iluzje... czy to wszystko się dzieje w mojej głowie? czy naprawde to, co widzę nie istnieje? Matko... wciągam w ten kolorowy do znudzenia wir marzeń wszystkich bliskich. Współczuje ludziom, którzy musza mnie bez końca wysłuchować... Ale to wszystko spowodowane jest tym, ze nigdy mnie nikt nie sluchał... to ja byłam tą zbędną istotą, do której przychodzili ludzie z problemami i... zapominali o niej...
łza się kręci w oku
Problemy? Każdy je ma, szkoda, że ja nie mam nic do powiedzenia, a moja pomoc samej sobie ogranicza się do braku pomocy.
Bezradna :(
Stęskniłam się Paula za Tobą... i dawno się tak nie ucieszyłam na Twój widok :*