Podfruwają się do mnie różne kurwy w kawałkach,
Poskładałem w całość te puzzle i stąd ta jatka.
Mam swój kodeks honorowy, ten track to moja walka.
2012, Slumilioner, WhiteHouse, sprawdzaj!
Frajerom nie dam się pobić, bo zawodowiec jak [?],
Wiem co mam zrobić by dobić tych co pragnęli mnie wrobić.
Chcieli świnie podłożyć i dopierdoliić Rychowi,
Ja nie dam po sobie poznać, choć złośliwości mi robisz.
Jaka przyczyna nie pytam, bo znam odpowiedź od dawna,
Na sukces ciężko pracuję, w tobie wieczna pogarda.
To ziomek standard, że boli cudza wygrana, bierz łapę.
Tak obserwujesz mój progres, bezsilny nie dajesz rady.
Mówią: układy, komercja, atencja mediów i masy,
Że populista i prasy pupilek na kasę łasy.
Tak trudne czasy dla ciebie, myślał że będzie lepiej.
Ja dziś zawitam z uśmiechem na twym pogrzebie pojebie.
I nadal nie wiesz dlaczego tak to się dzisiaj zakończy,
Bo RPS przedsiębiorczy, człowiek z pozycją, mocny.
I pnący się po tych szczeblach na stopach, werblach, hi-hatach.
Teraz pozazdrość kariery, życia na pełen etat.