cieszą puchę z niewiadomych powodów, zwłaszcza w kierunku tego co przeleciało mi koło nosa i czego ledwie zasmakowałam. staram się już niczego nie żałować, i chyba łatwiej mi się tak żyje... tym samym ograniczam wszystkie powody, dla których mogłabym do takowego stanu powrócić ;] jednocześnie towarzyszy mi ból nie do opanowania, wewnętrznie wyżerający. o tak, z skrajności w skrajność! a może dokonałam takiego wyboru, nawet się z nim pogodziłam, a jednocześnie nie potrafię z tym żyć? zwyczajnie niszczę siebie od środka.gratulacje, doszłam do tego drogą eliminacji i dedukcji! tak w sumie to bardzo żałosne. tak samo jak to, co kiedykolwiek czułam, a nawet to czego nie czułam, i czego nie będę czuć i w ogóle wszystko!
zdjęcie dla Mai, ona je lubi :-D
02/12/2011 23:06:55
07/08/2011 18:50:51
26/06/2011 23:29:33
25/04/2011 23:02:37
21/03/2011 21:56:18
14/03/2011 16:01:44
23/01/2011 16:05:35
06/01/2011 9:28:16
Wszystkie wpisyfantasyy
gownianafatamorgana
sorridere
charades
trzepnietaaa
slowonaniedzielewsrode
shura
littleofme
Wszyscy znajomi