Efekt szkolenia i eksperymentowania pewnego pięknego dnia:D
(tak, wiem że krew wyszła jak rozmazana szminka xP)
Jest pozytywnie, naprawdę:)
Chociaż dzionek odrobinkę pracowity - od rana pobieranie krwi (oczywiście nie mogę tu pominąć brechtowych aldemetowych informatyków ani też tekstów wypowiadanych w momencie, gdy Berciuch się czegoś cyka i gada nie od rzeczy xD), potem powrót do domku, krótkotrwałe pisanie referatu, które okazało się zbędne, bo koleś od leksykologii oczywiście tradycyjnie gdzieś sobie pojechał xD A dalej to kombinowanie z grafiką na stronkę :) z efektów jestem zadowolona :) jak już stronka powstanie (czyli jak postarzejemy się wszyscy o jakieś 50 lat xD), to wrzucę linka na fotobloga :) a potem znowu po wyniki - i co? I co? Mówiłam, że nic mi nie jest? Ale kto mnie tu słucha, co nie?XD w międzyczasie chwila łażenia po mieście, a powrót w śniegu (wtf?O.O) ... i znów jestem tutaj.:)
Plany wiosennej metamorfozy też są:D więc teraz tylko czekać, aż się zrobi ciepło ]:->
A mamusia już mnie straszy, że powie Filkowi T.T trudno! ]:->
Tutaj coś, co bardzo mnie dzisiaj ucieszyło - Berciowa faza nie poszła w las!:D
A teraz idę spać, bo jutro na pociąg trzeba wstać ;) i muszę mieć dużo siły, żeby tego mojego Pojebańca wyściskać!!:D
Pyrkon za 12 dni!:D 
Tralalalala, happy happy ^^