Miała być notka.
Cholerka, miała być notka, którą napisałam pod wpływem natchnienia, gdzieś tam w autobusie pomiędzy jednym a drugim przystankiem na Wojska Polskiego.
Znowu miałam ochotę się poużalać.
Ale nie będzie tego. Nie chcę!
Życie jest piękne, tak czy inaczej!
Tylko widzę, że straciłam coś ze swojej bezczelności. To, co kiedyś było dla mnie kompletnym kretynizmem, a z czego potrafiłam się śmiać, teraz dociera gdzieś głębiej. Straciłam swoją barierę ochronną.
To nie świat jest nie fair, to ludzie są nie fair. Pomijając oczywiście kilka wyjątków.
Ale te wyjątki nie mogą być ludźmi, w żadnym wypadku. To chyba właśnie są anioły.
Jakoś od zawsze darzyłam przeogromną sympatią istoty, których przy zdrowych zmysłach nie spotkam.
Anioły, elfy, wróżki... zawsze widziałam je w pastelowych barwach, obsypane jakimś srebrzystym pyłkiem, uśmiechające się delikatnie, wyciągające ręce... i o niesamowicie pozytywnym, łagodnym charakterze. Istoty wyidealizowane.
Taka mała dygresyjka xD
Więc dlaczego jeszcze mam nadzieję, że jesteś 'tylko' upadłym Aniołem?
... sama siebie czasami nie rozumiem.
Taki już dzień.
Chwała za to, że wracając na UZi zapomniałam empedajki, bo przemyślenia byłyby jeszcze czarniejsze... aczkolwiek przesłanie główne jest pozytywne i ogółem też jest pozytywnie, więc znowu nie wiem, o co mi chodzi. xD
A tak to przynajmniej spotkałam dziewojszki z grupy po drodze:D i zaciągnięta przez nie do lidla skonsumowałyśmy lody przed wykładem. I śpiewałyśmy przy kasie jakieś fazowe piosenki. I po drodze też.:D I zawitało lato, pomimo roztopów na ulicy, kurtek i chlapiących kierowców.:)
Cóż, wróciłam.
Nie ma tego złego...
Zablokuje się kilka stron i będzie po problemie, po złych przemyśleniach...
Choć agresor od czasu do czasu się uaktywnia, mam ochotę komuś przyrżnąć w ryj, wytargać kudły i powiesić za łonowce na drzewie, to jednak już mi jakoś lżej.
A jeszcze cieplej robi się na myśl, że za 24 godziny będę sterczeć przy oknie i wypatrywać swojego Filoniusza, ciągnącego swoją wielką walichę i laptopa pod górkę, a minutę, 28 sekund i 5 setnych później, będę mu wisieć na szyi i cieszyć się jak snorlax na orgazm...:D or whatever xD
Dobra, czas najwyższy (nareszcie!!) pobawić się kED'em - czytać: Bercia uczy się podstaw html'a w dalszym ciągu:D
PS. http://www.youtube.com/watch?v=rGb_rXh5DSY - wie ktoś może, co to za nuta po 1:43?:D
Będąc w jego ramionach odnalazłam wcześniejsze poczucie radości, pewność, że moje życie obrało dziś właściwy kierunek. Uśmiechnęłam się i położyłam głowę na klatce piersiowej Edwarda. Jego ramiona zacisnęły się mocniej.
- Mogłabym się do tego przyzwyczaić.
- Tylko mi nie mów, że pozbyłaś się swoich wcześniejszych uprzedzeń do tańca.
- Tańczenie nie jest takie złe - ale tylko z Tobą. Bardziej chodziło mi o to - przycisnęłam się do niego nawet mocniej - aby Cię nigdy nie stracić.
- Nigdy - obiecał.
Stephenie Meyer, Przed Świtem
Znajome uczucie ;)