to wszystko ze mnie tak pięknie spływa, że aż mi głupio.
'zawsze chciałam mieć czas na takie przesiadywanie w (swoim!) pokoju i wpatrywanie się przez okno na deszcz.
na śnieg.' - napisałam pare miesięcy temu.
własny pokój - jest.
czas - ha haha. (ale po czwartku trzy tygodnie wolnego, w tym dwa siedzenia na dupie w SWOIM pokoju. zapraszam na kawę)
wpatrywanie się na deszcz. na śnieg - pianino ustawione w stronę okna. okna, które nigdy nie ma zasłoniętych rolet.
tak, wpatruję się, ćwicząc.
i wiesz co? oni wszyscy śpią. albo nieistnieją. czasem mam wrażenie, że ta przestrzeń, w tym jednym momencie, należy tylko do mnie. czuję, że to mój czas na realizowanie tego, co sobie postanowiłam. nieważne czy mi to wychodzi czy nie, nie mnie to oceniać. grunt, że idę. stawiam kroki większe bądź mniejsze. ale każdy z nich - ma sens. stawiam je w jakimś celu. a najśmieszniejsze jest to, że tego celu nie potrafię jeszcze nazwać. jednocześnie wiem, do czego dążę, i nie wiem, co tak naprawdę kiedyś przyniesie mi szczęście.
a mimo to, idę. ciągle do przodu.
chodź ze mną:)
15/12/2010 11:07:11
30/11/2010 14:01:12
20/11/2010 13:38:12
09/07/2010 17:42:41
24/04/2010 11:33:32
06/04/2010 10:35:31
11/03/2010 18:58:51
08/02/2010 22:49:47
Wszystkie wpisy