było fajnie, ale już się skończyło.
umówimy się, że co było to było.
your love is my drug. exactly. i wanna you.
klimat się trzyma ostro, jest nawet dobrze.
zastanawiam się czy iść dzisiaj pod Centre.
w sumie czekam aż Wawson wbije na skype'a.
gadam z Agniesią, przywódczynią klasy Żeroma.
jakby nie patrzeć to sporo się tu dzieje, ciągle.
15go jest impreza, zastanawiam się czy iść.
w sobote wypad na zakupy i Klaudia wraca z PL.
następnie wypad na pizze i pojarki na kortach.
okazało się, że mam polkę na osiedlu, dwa domy dalej.
więc nie chodzę już do szkoły sama, aaaaaah ;)
no i leję z wczorajszej gadki z Michałem, ogień ;>
Tomek ma mi dać korki z anglika, więc jakoś leci.
mimo wszystko, do Polski chcę przylecieć
nie wiem kiedy, ale chce. zapowiada się gruba biba.
trzymajcie się ciepło. pozdrawiam ze słonecznej Irlandii.