czuję się średnio, znowu coś się psuje i tyle rzeczyw głowie o których głupio mi mówić, to dziwne, że nie umiem zadbać o sferę mojego życia na której prawie najbardziej mi zależy, tak jest tylko daleczgo nikt nie umie mi doradzić jak mam to zmienić ? czuję się jakbym była otoczona betonowym murem, mój umysł jest otoczony betonowym murem i co najgorsze sama go tam zbudowałam, a teraz z całych sił staram się uwolnić, tylko jak się uwolnić od samego siebie ? też nie wiem, wysyłam, śmieję się, otwieram, rozmawiam, krzyczę i w środku jeszcze głośniej, wszystko na oślep właściwie jestem pewna tylko kilku rzeczy, których nie mogę zrobić, nie wiem nic na temat rzeczy, które powinnam. zasypiam a za dwa dni już ferie, zabawowy weekend i kościerzyna :* nienawidzę swojego śmiechu - każdego, a tymczasem she's lost control, shit on the plastic stick i dobranoc
i tak jestem taka sama, kocham wszystkich, jestem miła i bezkonfliktowa i tak popieprzenie paradoksalnie uśmiechnięta i ruchliwa, potrzebująca kontaktu z ludzmi - tak, tak już będzie zawsze, chyba że spełni sie moje życzenie i stanę się obojętna całkowicie