Z racji tego, żę innych zdjęć nie mam i nie widać tego, że wtedy byłam czerwona na twarzy bardziej, niż gdybym wyszła z jakiegoś solarium, dodaję to :P
Zdążyliśmy, w polonezie się nie pomyliliśmy, z przedziwnego ale fajnego wodzireja się śmialiśmy i....caałą studniówkę tańczyliśmy! :)
Oboje dowiedzieliśmy się, że w sumie to nawet wychodzi nam tańczenie a Bartek tak się rozkręcił, że sam ciągnął mnie na parkiet ^.^
I, choć teraz mam straszne zakwasy, to kolano mnie nawet nie boli, więc sukces jest :D
Poza tym druga książka do prezentacji przeczytana. Miałam nadzieję że ona przeżyje.... A poza tym bardzo się cieszę, że wybrałam taki temat. Bardzo przyjemnie czyta się coś, co mnie interesuje i i tak chciałam przeczytać dla przyjemności, ale nie było czasu. :)
Wszyscy wyjechali na zimowisko, ja zostałam.... miejmy tylko nadzieję, że nie na marne i że ustalę w końcu termin operacji....
A następna studniówka za niecały miesiąc ^.^