'Ja to ktoś inny' 

2010/09/02   

 

« następne   poprzednie »

Trudno dodać jakiś konkretny komentarz do tego drastycznego, delirycznego i niezwykłego utworu. Może tylko tyle, że P. kiedyś napisała; "... i martwię się, bo on brzmi zupełnie jak Ty, lub raczej ty brzmisz zupełnie jak On. Ta sama nuta, ten sam labirynt słów..."
Wienia gdy pisał 'Zapiski' miał osiemnaście lat...

---------------------------------

    - A oprócz tego - proszę się przyznać! często oczywiście ma pani taki "nieuchwytny" nastrój, nawet nie tyle "nieuchwytny" - ile... "niewysłowiony", zresztą nie, nie "niewysłowiony", zresztą czort z nim, słowem, po prostu, proszę przyznać, często pani daje do poznania, że jest... hm... w nastroju, którego nie da się, że tak powiem, wyrazić słowami... A ja w to nie wierzę! Nie wierzę, i koniec! Gdzie ma pani gwarancję, że ten nastrój rzeczywiście "nie da się wyrazić słowami" - jeśli nie da się wyrazić słowami! Poza tym samo określenie "nie da się wyrazić słowami" to po prostu odmowa wyrażenia nastroju, ale w żadnym wypadku nie samo nastroju wyrażenie! To znaczy - nie! Niczego pani nie ma! I mieć nie może! Wszystkie damy w pani wieku mają w zwyczaju chwalić się emocjonalną nieuchwytnością! A pani przechwałki to najzwyklejsza wstydliwość! Nawet sobie boi się pani przyznać, że w końcu - te wszystkie emocje są jak słodkie obwarzanki nawleczone na pokryty łuskami członek jakiegoś tam żywiołowego syna Kaukazu!
    Świetnie wiem, że mówię głupstwa. Mówię głupstwa, dlatego że jeszcze nie uświadamiam sobie do końca, czy te głupstwa to sen - czy też naprawdę wyleguję się na skwerze miasteczka studenckiego na Stromynce. Jeśli rzeczywiście kręcę z taktowną damą (mówię - taktowną - i przymykam oczy na jej niemoralne czochranie się - proszę docenić moje upodobanie do uszanowania niegodnych!) - jeśli to rzeczywiście tak, to przecież nie mogę milcząc puszczać dymu w jamę nosową tej damy. Ale ddo ddiabła, jeśli śpię - po co wytężać umysł i geniusz? - koniec końców, na wieki pozostanie tajemnicą, czy wypowiadałem we śnie prawdy wszechświata - czy też były to bezbożne igraszki słowami! Mało tego - śpię - i nikt nie ma prawa kazać mi rozmawiać, mogę w ogóle zamilknąć - i nikogo nie będzie dziwić moje milczenie, dlatego że, prawdę mówiąc, nie ma się komu dziwić... Jeśli zaś chodzi o tę damę, to jest ona (niech mnie diabli wezmą, jeśli to nie tak!) - najzwyklejszym obiektem z mojego snu i w związku z tym, swego rodzaju własnością mojej fantazji! - i mam absolutnie pełne prawo nią dysponować...
    Zresztą nie tylko nią, ale i jej gustami, jej skłonnościami itd.... Dlaczego nie miałbym zrobić z niej kobiety oryginalnej, traktującej, na przykład, każde głupstwo jako genialną hipotezę w ustach partyjnego przywódcy albo sługi bożego... Przecież nie zniży się do mnie we śnie kobieta o zdecydowanych i konsekwentnych poglądach filozoficznych (Boże uchowaj! chociaż  zapewniam was, że w jej systematycznym drapaniu się co minutę było coś filozoficznego, a w każdym razie niewątpliwie konsekwentnego). Tak więc dlaczego bym nie miał, koniec końców, wyobrazić jej sobie jako istoty zoologicznej, zdolnej zrozumieć jedynie i wyłącznie język podwórzowych psów - i w takim wypadku, kto jej zabroni stanąć na tylnych łapach i zaszczekać po psiemu? Cokolwiek byście mówili - we śnie jestem stworzeniem na wskroś suwerennym. I dlatego pluję na wszystko i nadal błaznuję...
    - Nie dość jasno, panienko, wyobraża sobie pani "wstydliwość płciową"... To nie jest po prostu lęk przed obnażeniem się. Jeśli na serio pani uważa, że to wyłącznie lęk przed obnażeniem płci, to po prostu... jest pani za mało subtelna... Czyżby w kontaktach z przedstawicielami płci przeciwnej nigdy nie ogarniała pani taka specyficzna wstydliwość - wstydliwość wypływająca z obawy zaakceptowania w samej sobie cech swojej płci wobec przedstawiciela płci przeciwnej, odrzucającego w sobie obecność danych cech... Albo - nie... no niech już będzie... Jeśli rzeczywiście jest pani studentką wydziału prawa, to chyba czym prędzej zaprzestanę wdawania się w podobne subtelności...
    - Zdaje się, że mówiła pani coś o sympatiach? Tak, tak, jestem z panią absolutnie solidarny! Koniecznie! Bezwzględnie - nienaturalność! W samej istocie człowieka tkwi pragnienie nienaturalności - i pani sławetne "sympatie" są wiele mówiącym dowodem... Najzwyklejszy przykład - pani (o, proszę mi wybaczyć, będę trochę brutalny) - nigdy - nigdy! - nie poczuje pani prawdziwego, przekonującego pociągu do potężnego, podobnego bestii samca... dlatego że z dumą uświadamia pani sobie wybitny (bezgranicznie wybitny) charakter własnych genitaliów... Dokładnie tak, jak potężny samiec znacznie bardziej gustuje w stworzeniach miniaturowych, lekkich - jeśli kto woli, przejrzystych, niewielkich... - i jednocześnie z najwyższą irytacją spoziera na prześnione do granic ostateczności cyckonosze... Nad zaspokojenie seksualne zawsze przedkłada się seksualny upór... To czysto ludzkie uczucie; to - wypindrzenie się myślących...
    - Myślących! Właśnie - myślących! Dlatego, że człowiek, powiedzmy, nawet żywi sympatię do narządów płciowych z domieszką rozumu! - ale już w żadnym wypadku nie z prawą komorą i lewym przedsionkiem! Co? Żar krwi?! (Hm... Pocieszający fakt! Prawniczka i - "żar krwi"...) No cóż, właściwie to jest i żar; nikt nie przeczy, że ten żar rzeczywiście ma miejsce - ale nie będzie się pani ze mną spierać, jeśli zauważę, że pani sławetny żar wywoływany jest ruchem wściekle pędzących kurierów - od mózgu do narządów płciowych i od narządów płciowych do mózgu...! I pani serce (o, proszę się nie obrażać, błagam!), pani serce to najbanalniejszy zajazd, w którym wyżej wspomniani kurierzy mają zwyczaj (i to dość chwalebny zwyczaj) wszczynać pijacką burdę i bluźnić Panu Bogu...
    - Oto ten żar krwi i przyspieszone bicie serca!... Rozumie mnie pani?"

Wieniedikt Jerofiejew - "Zapiski psychopaty", w przekładzie Ireny Lewandowskiej

Swiatło, kamera, SALTO! ;D
2 komentarze
Photoblog.PRO przewodnikpokrakowie  - 04/09/2010 11:13:13
"Zapisków" nie znam, moje DZIEŁA PRAWIE WSZYSTKIE są rzeczywiście PRAWIE :)
ascaro - 04/09/2010 11:24:28
No poemat deliryczny "Moskwa-Pietuszki" to coś wspaniałego po prostu. I urocze fragmenta z korespondencji towarzysza Lenina - cyt. "To albo idioci, albo bardzo sprytni sabotażyści. Tak czy inaczej, rozstrzelać!" (o monterach, którzy na czas nie zainstalowali linii telefonicznej) :-)

Najnowsze wpisy

Wpis ascaro

21/09/2014 21:15:44

Wpis ascaro

19/09/2014 18:29:25

Wpis ascaro

17/09/2014 18:01:34

Wpis ascaro

13/09/2014 20:40:59

Wpis ascaro

11/09/2014 20:46:20

Wpis ascaro

09/09/2014 19:03:15

Wpis ascaro

05/09/2014 21:07:44

wczasy pod celą 2.

03/09/2014 20:49:35

Wszystkie wpisy