W odległych czasach licealnych, wraz z przyjacielem T. i W., oraz przyjaciółką N., zostaliśmy za rozliczne wagary ukarani przez polonistę przygotowaniem lekcji, dotyczącej interpretacji wybranego tekstu Gałczyńskiego. Przygotowaliśmy więc analizę niżej prezentowanego utworu, lecz wcześniej dokonaliśmy malutkiej realizacji teatralnej. Kartonowe figurki wykonała za bezcen moja matka, nauczenie się kwestii również było przyjemnością, za to bezcenna była mina polonisty...
--------------------
Osoby działające:
BABCIA W NIEBIESKICH OKULARACH
BABCI DOMEK
ANGORA
WNUK-ŁAJDAK
PIJAK I
PIJAK II
TŁUM PIJAKÓW
W chwili rozpoczęcia widowiska BABCIA W NIEBIESKICH OKULARACH siedzi na fotelu przed DOMKIEM. U jej stóp wierny ANGORA. Popołudnie letnie.
BABCIA W NIEBIESKICH OKULARACH:
I oto na leżaku, na wprost tego płota,
dożywam błogo reszty błogiego żywota.
Nie piłam nigdy wódki i nie grałam w oko.
Ha, niedziwne, żem starość dosięgła głęboką.
ANGORA:
Nie wiem, czemu, o babciu, karta cię zawstydza,
gdyby mi pozwolili, też zagrałbym w brydża.
Słońce zachodzi. Nad BABCI DOMKIEM wschodzi księżyc.
BABCIA W NIEBIESKICH OKULARACH:
Oto wieczór. Już Diana przepasuje sajdak.
Słychać kroki na ścieżce, ha! to wnuk mój łajdak
zbliża się, aby biedne serce babki zranić
i minimum 50 znowu wycyganić.
Ale już wiem, co zrobię: jak trup zamknę oczy
i sprawdzę, czy sumienie obudzę w swołoczy,
choć wątpię, czy na takie coś starczy mi nerwów.
Ty, mój wierny angoro, śpij, ale obserwuj.
Furtka otwiera się z trzaskiem. Wchodzi WNUK-ŁAJDAK, PIJAK I, PIJAK II oraz TŁUM PIJAKÓW.
WNUK-ŁAJDAK:
Szanowanie babuni, dostojnej niewieście!
Idziemy "Pod Bociana" Trzeba nam ze 200.
PIJAK I:
Dawać i nie marudzić! Żadnych tirli-mirli!
PIJAK II:
Zbyteczne reweranse dla takich babsztyli!
WNUK-ŁAJDAK:
Milczysz? Czyżbyś zgubiła znowu piątą klepkę?
Babuniu, hej! babuni, otwieraj torebkę.
(zbliża się do BABCI W NIEBIESKICH OKULARACH, wącha i z rozjaśnionym obliczem zwraca się do kamratów):
Nie żyje biedna babcia. Więc domek przepijem,
zaśpiewajcie, panowie, no i karpedijem.
WSZYSCY śpiewają "Więc przepijmy babci domem mały". DOMEK przepija się i znika. Pijana hałastra rozbiega się po lasach okolicznych, kędy oddaje się wyuzdaniu. Na pustej scenie zostaje tylko BABCIA W NIEBIESKICH OKULARACH i ANGORA.
ANGORA:
Nie trzeba grać komedii, jak rzekł xiąże Pepi:
Gdy babcia udawała, wnuk na serio przepił.
Tylko ja ci zostałem teraz, moja babko,
pozwól tedy, że łzy twe obetrę mą łapką.
(Ociera łzy. Szlochanie.)
Konstanty Ildefons Gałczyński - "Więc przepijmy babci domek mały (film mówiony w 1 akcie)" (na zdjęciu budynek dawnego mojego liceum, jeszcze sprzed renowacji fasady)
deodatokrk
- 14/02/2010 12:19:50
09/02/2012 1:51:17
04/02/2012 9:18:59
03/02/2012 22:45:01
02/02/2012 15:34:46
30/01/2012 7:12:54
28/01/2012 12:13:18
27/01/2012 20:08:11
23/01/2012 13:13:57
Wszystkie wpisyperi
citria
deodatokrk
przewodnikpokrakowie
mithra
rysik1
bezsiebie
aphelium
Wszyscy znajomi