Wypromuj się tutaj

'Ja to ktoś inny' 

2010/02/05   

 

« następne   poprzednie »

Wstęp będzie długi i anegdotyczny:
Doktor K., ze szpitala im. Stefana Żeromskiego od początku nie budził mojego zaufania, mimo patriarchalnego wyglądu i nieskazitelnie białego kitla zarzuconego na drogi, czarny garnitur. Gdy dzisiaj o poranku udałem się do niego po odbiór wyników, przejrzał je dokładnie, pomruczał trochę, głośno powiedział; "Tak, tak, są pewne predyspozycje...", ale do czego to już nie udało mi się dowiedzieć. Opukał mnie następnie, osłuchał, wymacał, kazał kaszleć i odpowiadać na głupie pytania. W końcu wydał werdykt: "Nie ma powodów do niepokoju. Proszę przyjść ponownie w maju." Pozwoliłem sobie na delikatny sprzeciw - "Panie doktorze, ale mnie boli..." - "Boli? - zdziwił się doktor K. - To dobrze, tak to dobrze. W końcu przestanie." Tutaj w mgnieniu oka roztoczyła się przede mną wizja samego siebie, leżącego w łóżku i otoczonego gronem najbliższych krewnych i znajomych. W dłoniach na piersi zacisnięty masywny, srebrny krzyż prawosławny (dla efektu i tradycji, nie ze względów ideologiczno-religijnych). Włosy w nieładzie rozrzucone po poduszce, a w wychudłej i bladej twarzy płoną gorączką niebieskie oczy. W końcu oczy gasną, a ból ustępuje wraz z życiem. Wizja była jednakoż niesamowicie zabawna, więc lekko się uśmiechnąłem. "A, uśmiecha się pan, dobrze, że sią pan już nie martwi! - źle zinterpretował mnie doktor K. - No to do zobaczenia w maju! Do widzenia!" Tymczasem zaś mimo wszystko martwię się dalej, humor więc wobec powyższego nieciekawy. Zamieszczam zaś fragment z mojej ulubionej powieści Gide'a, czyli "Lochów Watykanu".

--------------------

"- [...] To pana bardzo bawi pisać?
Juliusz wyprostował się.
- Nie piszę dla zabawy - rzekł z godnością. - Rozkosze, jakich kosztuję pisząc, wyższe są od tych, które mogłoby mi dać życie. Zresztą, jedno nie przeszkadza drugiemu...
- Tak się to mówi. - Po czym podnosząc głos, który zniżył jak gdyby przez roztargnienie, Lafcadio dodał: - Czy pan wie, co mnie zraża do wszelkiej pisaniny? Poprawki, przekreślenia, retusze, jakie się robi.
- Sądzi pan, że w życiu człowiek się nie poprawia? - spytał z ożywieniem Juliusz.
- Nie rozumie mnie pan: w życiu człowiek poprawia się (wedle tego, co mówią), doskonali się; ale nie można poprawić tego, co się zrobiło. I właśnie to prawo do retuszu robi z pisaniny rzecz tak szarą i tak... (nie dokończył). Tak, to właśnie mi się wydaje tak piękne w życiu, że trzeba malować al fresco. Mazanie nie dozwolone."

André Gide - "Lochy Watykanu" w przekładzie Tadeusza Boya-Żeleńskiego

Wypromuj się tutaj

1 komentarz
Photoblog.PRO deodatokrk  - 05/02/2010 23:54:10
Przykro mi się zrobiło, jak przeczytałem Twoją historię... Nie wiem co Cię boli, ale to nie ma znaczenia, lekarz po prostu potraktowal Cię okropnie, a Twoja wyobraźnia podsunęła obrazy nie do zaakceptowania przeze mnie... Może idź do kogoś innego, no bo skoro coś boli, to znaczy, że coś nie działa tak, jak powinno... Dbaj o siebie, proszę!
A co do pogody, to wiem, doswiadczyłem tej zmiany już dzisiaj, gdy chciałem fotografować zachód Słońca, a tu nadpłynęły chmury i nic ze spektaklu nie było. Zmarzłem tylko u stop Kopca Krakusa.
Pozdrawiam Cię serdecznie i dobrej nocy, bez bólu życzę Ci:)

Najnowsze wpisy

Wpis ascaro

09/02/2012 1:51:17

Wpis ascaro

04/02/2012 9:18:59

Wpis ascaro

03/02/2012 22:45:01

smierc Szymborskiej

02/02/2012 15:34:46

Wpis ascaro

30/01/2012 7:12:54

Wpis ascaro

28/01/2012 12:13:18

Wpis ascaro

27/01/2012 20:08:11

Wpis ascaro

23/01/2012 13:13:57

Wszystkie wpisy