Grzywa.

Wypromuj się tutaj

'Ja to ktoś inny' 

2010/02/01   

 

« następne   poprzednie »

W tych dniach zmarł J.D. Salinger, klasyk amerykańskiej literatury 'college'owej' (rozwijającej się szczególnie w tym dziwnym okresie lat '60., '70. i '80.). Nazwać by go można "autorem jednej książki", bo prócz "Buszującego w zbożu", jego twórczość nigdy nie weszła na salony szerokiego świata. Podobny w tym jest trochę do genialnej Sagan, która pomimo wybitnych zdolności, nie zdołała nigdy powtórzyć sukcesu swojego debiutu, nieprawdopodobnie pięknej powieści "Witaj, Smutku!". Mimo to jednak, "Buszujący w zbożu" na dobre i na złe wszedł w kanon literacki XX. wieku i chyba każdy, wspominając okresy swojej młodości 'bujnej, a zawadiackiej', odnajdzie w tej książce problemy, idee, czy pomysły, które sam przeżywał, których musiał doświadczać. Ja w każdym razie odnajduję.

----------------

"To już wszystko, co chciałem opowiedzieć. Pewnie, mógłbym opowiedzieć jeszcze o tym, jak później poszedłem do domu, jak się rozchorowałem i tak dalej, a także w której szkole będę od jesieni, kiedy stąd wyjadę. Ale nie mam ochoty pisać więcej. Fakt. Na razie dalszy ciąg znacznie mniej mnie interesuje.
Wiele osób, a przede wszystkim psychoanalityk, który tutaj urzęduje, zanudza mnie pytaniami, czy będę się pilnie uczył, jak od września wrócę do szkoły. Głupie pytanie, moim zdaniem. Jakim cudem może człowiek wiedzieć, co zrobi, póki nie przyjdzie co do czego. Nie sposób z góry przewidzieć. Myślę, że będę się poważnie uczył, ale na pewno przecież tego nie wiem. Jak Boga kocham, głupie pytanie.
D.B. jest mniej nudny niż reszta towarzystwa, ale i on zadaje mi masę pytań. Zeszłej soboty przyjechał do mnie tutaj razem z tą Angielką, która ma grać w jego nowym filmie. Trochę nienaturalna, ale rzeczywiście bardzo ładna babka. No, więc kiedy ta ślicznotka poszła do toalety damskiej, która mieści się diabelnie daleko, w drugim skrzydle gmachu, D.B. spytał mnie, co myślę o tej całej historii, którą właśnie opisałem. Pojęcia nie miałem, co mu na to odpowiedzieć. Jeżeli chcecie znać całą prawdę, to wcale nie wiem co o tym wszystkim myślę. Żałuję, że tylu ludziom tę historię opowiedziałem. Zwłaszcza dlatego, że - wiecie, jak to jest - trochę jak gdybym tęsknił do każdej z osób, o których opowiedziałem. Nawet do takich, jak na przykład Stradlater i Ackley. Mam wrażenie, że nawet tego drania Maurice'a jakoś mi brak. Dziwna rzecz. Lepiej nigdy nikomu nic nie opowiadajcie. Bo jak opowiecie - zaczniecie tęsknić."

Jerome David Salinger - "Buszujący w zbożu", w przekładzie Marii Skibniewskiej

----------------

Ostatnie trzy zdania tego fragmentu, stały się również zakończeniem jednego z tomów mojego dziennika, zdaje się za rok MMIV.. Opatrzyłem je zadziwiająco trafnym, jak na gówniarza którym podówczas byłem, komentarzem: "I ja też już zaczęłem tęsknić, mimo, że opowiedziałem to wszystko, tak naprawdę tylko samemu sobie."

zapraszam ;3

Wypromuj się tutaj

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

Wpis ascaro

09/02/2012 1:51:17

Wpis ascaro

04/02/2012 9:18:59

Wpis ascaro

03/02/2012 22:45:01

smierc Szymborskiej

02/02/2012 15:34:46

Wpis ascaro

30/01/2012 7:12:54

Wpis ascaro

28/01/2012 12:13:18

Wpis ascaro

27/01/2012 20:08:11

Wpis ascaro

23/01/2012 13:13:57

Wszystkie wpisy