Po "Pannach z Wilka", przyszła ochota na dalsze przypominanie sobie prozy Iwaszkiewicza. Dzisiaj - fragment "Tataraku", fragment, który zawsze robił na mnie mocne wrażenie. Fragment wyzwalający dreszcz nieprzyjemnej konieczności śmierci, a nadto przepełniony frenetyczną potrzebą istnienia. Filmu "Tatarak" jeszcze nie oglądałem - ale jakoś dziwne mam wrażenie, że Krystyna Janda w roli pani Marty to najlepszy możliwy wybór.
-------------------------
"Zrazy ostrożnie dotknęła jego piersi. Skóra topielca szybko wysychała, choć słońce zniżyło się już ku zachodowi. Poczuła pod palcami coś zimnego, jak gdyby marmur. Ściągnięte mięśnie wypinały skórę. Każda linia przeprowadzona po tych wypukłościach była skończenie piękna. Pani Marta przyłożyła usta w miejscu, gdzie na przełęczy pomiędzy dwoma wzgórkami porastał delikatny puszek. Już i on wysechł.
Kobieta stopniowo przeniosła swoje wargi poniżej piersi, gdzie przebiegały najpiękniejsze mięśnie gorsu, a potem nagłym poruszeniem zaczęła całować piersi, przeponę, brzuch, pępek i w gwałtowności pocałunków, którymi obsypywała zmarłego, schodziła coraz niżej. Całe to zimne i kształtne jak rzeźba ciało pachniało tatarakiem.
Ale kiedy pani Marta poczuła pod wargami rąbek żółtych slipów, do nozdrzy jej doleciał zapach błotnistego iłu, gnijących rybich łusek i woń błota - aromat śmierci, która miała się stać niebawem również jej udziałem."
Jarosław Iwaszkiewicz - "Tatarak"
09/02/2012 1:51:17
04/02/2012 9:18:59
03/02/2012 22:45:01
02/02/2012 15:34:46
30/01/2012 7:12:54
28/01/2012 12:13:18
27/01/2012 20:08:11
23/01/2012 13:13:57
Wszystkie wpisyperi
citria
deodatokrk
przewodnikpokrakowie
mithra
rysik1
bezsiebie
aphelium
Wszyscy znajomi