Im dłużej żyję, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że w życiu znajduje się mniej więcej tyle samo sensu co w snach wariata. Szczególnie w moim. I najgorsza jest ta sinusoidalna amplituda od +1 do -1, i nigdy ani więcej, ani mniej. Taka durnowata oscylacja między stanami depresyjnymi, a nadmiernym optymizmem.
-------------------
Wszystko zmierza do własnej mety
Wyznaczoną losu koleją,
Gdyby nie to, że jestem poetą,
Byłby ze mnie kawał złodzieja.
Chuderlawy, niezbyt wysoki,
Nie złaziłem z drogi nikomu -
Często, często z podbitym okiem
Przychodziłem z bójki do domu.
Na spotkanie wylękłej mamie,
Krew ścierając, mówiłem, blady:
- To nic! tylkom się potknął o kamień.
Jutro z tego nie będzie ni śladu.
Teraz, kiedy już ostygł w żyłach
War kipiący dni moich pierwszych,
Niespokojna, zuchwała siła
Bujnie w moje przelała się wiersze.
Słów złocista chmara przywiała
Nieskończonym snując się szlakiem,
W każdej strofie jest dawna śmiałość
Oberwańca i zabijaki.
Ja, jak wtedy zaciskam zęby,
Choć inaczej już kroczyć muszę...
Jeśli dawniej mnie bili w gębę,
Teraz we krwi mam całą duszę.
I już teraz nie mówię mamie,
Lecz do obcej i drwiącej gromady:
- To nic! tylkom się potknął o kamień.
Jutro z tego nie będzie ni śladu.
*** - Sergiusz Jesienin, w przekładzie Seweryna Pollak
deodatokrk
- 17/10/2009 10:25:08
deodatokrk
- 16/10/2009 9:50:18
deodatokrk
- 15/10/2009 8:53:00
09/02/2012 1:51:17
04/02/2012 9:18:59
03/02/2012 22:45:01
02/02/2012 15:34:46
30/01/2012 7:12:54
28/01/2012 12:13:18
27/01/2012 20:08:11
23/01/2012 13:13:57
Wszystkie wpisyperi
citria
deodatokrk
przewodnikpokrakowie
mithra
rysik1
bezsiebie
aphelium
Wszyscy znajomi