Piotr Kaluzny. Inconcevable

Wypromuj się tutaj

'Ja to ktoś inny' 

2009/10/11   

 

« następne   poprzednie »

Piszę do Pana - trzebaż więcej?
Na jakież słowa się odważę?
Kto wie, czy Pana nie zniechęcę,
Czy Pan mnie wzgardą nie ukarze?
A jednak list ten mając w ręce,
Pan ulituje sie mej doli,
Pan zginąć sercu nie pozwoli.
Z początku chciałam milczeć skromnie,
Zataić sekret mój wstydliwy.
O, nic by Pan nie poznał po mnie,
Gdyby choć czasem, w dzień szczęśliwy,
Choć raz w tygodniu, Pan przyjechał,
Gdyby została mi pociecha,
Że będę Pana znów słyszała,
Że sama słówko jakieś szepnę,
I dzień, i noc aż do następnej
Okazji będę rozmyślała...
Ale podobno Pan odludek
I nudno Panu w wielkiej głuszy,
A my... choć skromny nasz ogródek,
Radziśmy Panu z całej duszy.

Po cóż Pan złożył nam wizytę?
Nigdy bym Pana nie spotkała
W naszej deskami wsi zabitej,
Gorzekiej udręki bym nie znała
I może bym niedoświadczoną,
Burzliwą duszę okiełznała,
Ktoś by się trafił sercu bliski,
Kto wie? - byłabym wierną żoną,
I wzorem cnoty macierzyńskiej.

Inny!... Nie, nigdy! Dla miłości
Ta jedna jest tylko ostoja!
To wyrok dany z wysokości...
To wola nieba: jestem Twoja;
[b]Całe me życie zwiastowało,
Że Ciebie spotkam nieuchronnie,[/b]
Wiem, że mi niebo Cię zesłało,
Ty masz osłaniać mnie dozgonnie...

To Ty zjawiłeś mi się we śnie,
Jeszcze nieznany, a już miły,
Twe dziwne oczy mnie dręczyły,
Twój głos sie w duszy mej tak wcześnie
Odezwał... Nie, to nie był sen!
Wszedłeś - od razu Cię poznałam
I zapłonęłam, i struchlałam,
W myśli szepnęłam: tak, oto ten!
Czyż to nieprawda? Niedaremno
Tyteż to w ciszy mówił ze mną,
Kiedy ubogich wspomagałam,
Kiedy przed snem tęsknoty wrzenie
W duszy modlitwą osładzałam...
Czy to nie TY na okamgnienie
Miłe przyniosłeś mi widzenie,
W przejrzystym mroku przeleciałeś
I nad wezgłowiem się słoniłeś?
Czyż to nie Ty, zwiastując miłość,
Słowa nadziei wyszeptałeś?
Kim jesteś? Czy aniołem stróżem,
Czy kusicielem mym przewrotnym:
Wyjaw - niech się nie błąkam dłużej.
Może to w sercu mym samotnym
Roiłam mrzonki niestworzone,
A co innego mi sądzone...
Lecz wszystko jedno, niech się dzieje!
W Twe ręce los mój cały składam,
Przed Tobą łzy me gorzkie leję
I Ciebie o obronę błagam...
Bo pomyśl: jestem tutaj sama
I nikt nie zajrzał w moją duszę,
I może rozum mnie okłamał,
I milcząc, tutaj ginąć muszę.
Czekam na jedno Twe spojrzenie:
Albo mi w serce tchnij nadzieję,
Albo niech cięzki sen rozwieje
Słuszne, niestety potępienie.

Kończę! I wstyd, i lęk mnie bierze
I strach odczytać... Pan to pojmnie,
W Pana honorze mam rękojmię,
Więc bez wahania jej zawierzę...

list Tatiany do Eugeniusza Oniegina - Aleksander Puszkin, "Eugeniusz Oniegin" w przekładzie Adama Ważyka.

Siem. ; ***

Wypromuj się tutaj

1 komentarz
Photoblog.PRO deodatokrk  - 14/10/2009 0:18:23
Pierwsze cztery linijki mógłbym śmiało tu skopiować...Ale nie będę się podszywał pod autora...

Najnowsze wpisy

Wpis ascaro

09/02/2012 1:51:17

Wpis ascaro

04/02/2012 9:18:59

Wpis ascaro

03/02/2012 22:45:01

smierc Szymborskiej

02/02/2012 15:34:46

Wpis ascaro

30/01/2012 7:12:54

Wpis ascaro

28/01/2012 12:13:18

Wpis ascaro

27/01/2012 20:08:11

Wpis ascaro

23/01/2012 13:13:57

Wszystkie wpisy