Hasłem awangardy było potrójne "M": Miasto, Masa, Maszyna. Na zdjęciu akurat maszyna.
Do poprzedniego zdjęcia, umieszczam teraz fragment manifestu awangardy, czyli "Złotych ust" Tadeusza Peipera. Ten fragment to dowód na to, że manifest nie koniecznie muszą być pozbawione walorów artystycznych.
----------------------
"Układ rozkwitania ma kilka zalet. Wymienię na razie te, które widzę jasno i których wartość mogłem stwierdzić przy pracy.
1. Układ rozkwitania jest manifestacją autonomii. Uwalnia on poemat nie tylko od uległości wobec świata realnego, ale i od martwych wpływów, jakie proza praktyczna wycisnęła na formach poetyckiego wypowiadania się; buduje on zespół zdań na linii żywej; jest, on ostatecznym zerwaniem z sylogistyką i- logikulstwem. Broniono u nas, i nieraz wymownie, niezależności sztuki od świata realnego; ale wymowa ta zamieniała się w skąpstwo ogólnikujące w dziedzinie pytania: jak z autonomicznych praw sztuki korzystać? Układ, który proponuję, jest projektem nowej konstytucji poetyckiej.
2. Układ rozkwitania wywodzi się z naczelnego zadania sztuki poetyckiej, którym jest odpowiednie następstwo słów i zdań. Słowa i zdania powinny narastać w sposób sprzyjający narastaniu widzenia; zgodnie z biegiem i przystankami krystalizacji widzeń powinny łączyć się ze sobą i oddzielać się od siebie słowa i zdania. W kilku moich utworach wprowadziłem
zdanie, które można by nazwać zdaniem rozkwitającym. Potem poszedłem dalej, od zdania do poematu. Poemat rozkwitający, który w każdej fazie swego rozwoju daje całe, lecz coraz bogatsze widzenie, sprzyja jego narastaniu w wyobraźni czytelnika.
3. Układ rozkwitania jest dla poety domem nowych pokus twórczych. Każda faza poematu rozkwitającego posiada jakiś ośrodek wspólny; a jednak za każdym razem może on być inaczej ujęty słowami. Rodzą się rozkoszne trudności rzemiosła, zmazywane szczęśliwymi chwilami rozwiązań. Konfrontacja rzuca rzęsiste światło na jakość roboty poetyckiej; jej bogactwo i jej misterność ukazują się jasno kontrolującej uwadze. Nowe związki, powstające między poszczególnymi fazami poematu, nie żyją jedynie z bliskiego zetknięcia efektów, z ich grubego wbijania się we własne boki, lecz tworzą się na odległość, z odpowiedników, które dyskretnie przerzucają sobie dalekie uśmiechy. Odległe i wyszukane stosunki jednoczą poemat. Obejmuje go subtelna zgoda, niedostrzegalna dla oczu niewprawnych, przeznaczona dla spojrzeń umiejętnych.
Nie chcę twierdzić, że udało mi się zrealizować wszystkie te zalety; byłoby to tańcem radości na posadzce z kilku nitek. Ani nie chcę z zalet tych wyciągać wniosku, że układ rozkwitania jest najlepszym spośród wszystkich układów poematowych; byłoby to koronowaniem tworu, który jeszcze nie posiada czoła. Pastuchom upiorów, usiłującym zamknąć poezję w opłotkach własnej bezpłodności, przeciwstawiłem parcelę, na której wznosić się zaczyna nowa budowa; uzasadniając nowość którą wprowadzam, pragnąłem równocześnie uwidocznić, że nie jest ona sztucznym wymysłem, lecz że wywodzi się z serca poezji i poety. Nie będę ukrywał, że na przemilczenie mojej innowacji nie pozwalała mi nadzieja zyskania wśród was zwolenników i kontynuatorów. Wierzę, że poemat rozkwitający zawiera w sobie przeróżne możliwości rozwoju; że w razie gdyby przeszedł na ręce kilku poetów, mógłby skolonizować nowo zdobyty teren poetycki i dostarczyć naszej poezji tych linii odrębnych, których wreszcie powinniśmy zacząć szukać na najświeższych warstwach sztuki, zamiast zdejmować je bezowocnie z pajęczyn."
Tadeusz Peiper - manifest poetycki "Nowe usta", z rozdziału o poemacie rozkwitającym
09/02/2012 1:51:17
04/02/2012 9:18:59
03/02/2012 22:45:01
02/02/2012 15:34:46
30/01/2012 7:12:54
28/01/2012 12:13:18
27/01/2012 20:08:11
23/01/2012 13:13:57
Wszystkie wpisyperi
citria
deodatokrk
przewodnikpokrakowie
mithra
rysik1
bezsiebie
aphelium
Wszyscy znajomi