Oficjalnie znana jako Martyna W., nazwiska nie podam, bo po co to komu? Myślę, że nie ma co się nad tym rozwodzić, kto mnie zna, to dobrze, kto nie, to jeszcze lepiej.
Idealistka i perfekcjonistka, ale bynajmniej nie idealna i nie perfekcyjna, powiedziałabym nawet, że wręcz przeciwnie. Mam więcej wad, niż zalet, ale czy to ważne?
Ogólnie, to uczę się w I Liceum Ogólnokształcącym im. św. Barbary (dawniej im. Leona Kruczkowskiego) w Chodzieży. Mój (średnio wybrany) profil to biol-chem z elementami rozszerzenia fizyki - to moja główna bolączka. Czas spędzany nad książkami jest wprost proporcjonalny do wymagań tych przedmiotów i odwrotnie proporcjonalny do mojego czasu wolnego, który mogę poświęcać na swoje własne przyjemności. Pominę fakt, iż w owym wolnym czasie moimi "przyjemnościami" jest głównie czytanie lektur, z którymi polonistka goni jak kot z pęcherzem. Nie narzekam, bo lubię czytać, ale Adamem Mickiewiczem to ja się chyba porzygam. "Najciekawsze" było zakuwanie jego życiorysu. Kogo to obchodzi, kogo Adaś wyobracał? Ja więcej wiem o tym człowieku niż o sobie, jak powiedział mój kumpel. Oj, tak... Nie ma to jak życiorys Mickiewicza na biol-chem(!).
Nienawidzę, gdy ktoś ocenia mnie po pozorach, bądź opiniach usłyszanych od innych. Jestem osobą, która nie mieści się w żadnych jasno określonych schematach, regułach. Sama sobie jestem panią i nie mam zamiaru tego zmieniać. Po co niby dać się wrobić w jakieś śmieszne reguły etyki, dobrego wychowania, nawet moralności. Moje moralność i sumienie to moja własna sprawa, nic nikomu do tego. Może na tyle, bo nie umiem tak ot, podsumować swojego życia w kilku pośpiesznie skleconych zdaniach.