|
2012/04/23
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
Dziś naćpałam się tylko zmęczeniem, więc wara. Rozpaczliwym szarpnięciem paznokci po fasadzie skóry instynktownie pobudzam przeżartą psychikę, i znowu zwymiotowałam sumienie wraz z obiadem z przed tygodnia, nie lubię jeść i drażnią mnie zapachy. Snuję się po korytarzach niezamieszkanych, dotąd rzadko tu bywałam. Martwego kubeczka głuche tchnienie co w ostatku sił tępo zbył wymowne spojrzenie znad zapłakanych rzęs, nie mogłam zabronić mu się roztrzaskać. Rozmawiałam ze ścianami i dreptałam po suficie a potem chyba zdechłam.
Samozachowawcza obrona organizmu wyciąga ciężką artylerię, ponieważ nie przekonały mnie jak dotąd jej uparte ostrzeżenia. BUM.