Już roczek! Już roczek Cię z nami nie ma Kochanie :(
Zła choroba. I zaczęło się na moim wyjeździe... pod moją nieobecność! Czemu nie chciałeś jeść Amadeuszku? Co ci takiego było :( Pamiętam każdy szczegół tej ostatniej nocy. Kiedy czuwałyśmy na zmiane z Agatą obok.. a ty leżałeś w bez ruchu całą tę noc.. w kartonowoym wyścielonym wielkim pudle które tak ostatnio lubiłeś. Tylko te oczka otwarte.. i tak nie ruchome, nie obecne.. . Tak długo się już męczyłeś. Pamiętam jak w pewnej chwili kiedy to ja byłam obok zacząłeś się krztusić. Jeju ! Jak bałam się, że to już, że to już koniec! Ale nie.. nie.. . Wtedy mama kazała nam Cię zostawić. Bo może chciałeś być sam? Nie odchodzić przy nas? Więc poszłam do drugiego pokoju, i tam zapłakałam po raz pierwszy. I słyszałam jak rozmawiają, żeby Cię już uśpić, żebyś się nie męczył. Wyobrażam sobie jakie to było trudne.. ja nawet nie chciałam słyszeć nie nie. I wybiła 7. Tata wrócił z pracy. Jak to zrobiłeś, oszczędzałeś przez noc tą siłe? Jak to się stało, że kiedy tata wszedł do pokoju podniosłeś główke? I spojrzałeś tak przytomnie? Czekałeś na niego? Chciałeś się pożegnać prawda? Bo to już było ostatnie co zrobiłeś.. podobno wtedy opuściłeś główkę i odszedłeś. Odszedłeś i nie ma Cię do tej pory. Zawołali mnie. Pierwszy, może drugi raz widziałam jak tata płacze. Tata rzadko płacze. No bo faceci nie płaczą? :) Ale jak można nie płakać w takiej chwili! Byłeś częścią rodziny! Prawie całe moje dzieciństwo mnie pilnowałeś. Mruczeniem obok tuliłeś mnie do snu co noc. I to wszystko się tak nagle skończyło? Jak miałam sobie za złe, że te ostatnie dni nie byłam z Tobą :( Ale nie wierzyłam, że to się tak skończy Byłam pewna, że będzie dobrze. O ja naiwna :(. A teraz co ? Teraz, ciałem leżysz sobie gdzieś na działce. A duszą? W kocim niebie, na atłasowej wielkiej poduszce, ze złotą miseczką i masą zabawek. tak ? :) Mam nadzieję, że ci dobrze.. Już rok Kochanie..