|
2012/05/23
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
I pomyśleć, że słowa mogą tak zaboleć. Jeszcze wypowiedziane przez tak bezwartościową dla mnie osobę. Zwykłego chama i egoistę. W końcu ktoś życzył mi śmierci. Powiedział, że byłoby miło jak bym nie istniała.
Czy to nie przyjemne?
W końcu ktoś powiedział prawdę...
Sama chciałabym nie istnieć, zniknąć, uciec gdzieś daleko stąd. Ale do kogo? Gdzie powinnam iść, żeby w końcu odnaleźć tak poźądane szczęście? Czy w ogóle taka osoba lub miejsce istnieje? Nie wiem nawet w którym kierunku zmierzyć. Czuję jakbym stała w jednym miejscu i nie mogła się ruszyć. Chociaż głośno krzyczę, każdy omija to miejsce. Nikt nie jest wystarczająco silny, żeby mnie stąd wyciągnąć, więc oni idą dalej. Niektórzy już doszli do miejsca gdzie są szczęśliwi, a ja? Ja nawet nie zaczęłam swojej wędrówki.