Na wstępie chcę napisać, że tak, macie rację - jestem skończoną idiotką skoro obnażam się tak publicznie z moich uczuć, a nie potrafię zrobić tego podczas rozmowy w cztery oczy.
A teraz do rzeczy...
Sprawy nabrały niesamowitego tempa. Obracają się chyba o jakieś 380 stopni (tak wiem, ta matma jest wszędzie...). Wszystko się zmienia - oczy, które pozwalają mi widzieć to co na zewnątrz, dusza, dzięki której mogę dostrzec to co w środku oraz umysł, który umożliwia zobaczenie tego, co dla oczu i duszy jest niewidzialnym. Zadziwiające w jak szybkim czasie można się tak zmienić. Zewnętrznie tego nie widać, ale we wenątrz... nic nie jest takie samo. Ani serce, ani dusza, ani rozum. Wszystko diametralnie się zmienia. Ale to chyba dobrze, prawda? Nareszcie będę nor-mal-na. Normalna. Taaak, tego mojej psychice brakuje. Normalności, jakiegoś pochamowania, ogólnej zmiany.
Z początku wszystko wydaje się być nieco skomplikowane, ale po bliższym zapoznaiu się z tą sprawą, staje się ona jasna i przejżysta. Nawet dla takiego tumana jak ja. Zaczynam już wszystko, ale to wszyściusieńko rozumieć. Wiem czego chcę, na czym i na kim najbardziej mi teraz zależy.
Przyszły zmiany. Narazie wewnętrzne, teraz kolej na zewnętrzne... Zapraszam serdecznie.
I pamiętaj - Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko takie, których osiągnięcie wymaga większych poświęceń i cierpliwości.
beczyssx3
marja
helloiamastar
marrt77
bylebezroznicy
misiulkka
esderbjaczyz
sospiroo
Wszyscy znajomi