hmm foć taki .
Oj chciałabym Wam tyle rzeczy opowiedzieć, ale szczerze mówiąc - nie mam siły. Ciężko ze mną. Za dużo tego wszystkiego. Stanowczo za dużo. To jest ten okres w moim życiu, kiedy w praktycznie każdej jego części dzieje się coś niedobrego, coś co nie pozwala mi cieszyć się każdą chwilą? Szkoła, przyjaciele, rodzice, miłość - nigdzie mi nie wychodzi. Muszę coś ze sobą zrobić, trochę przemysleć pewne sprawy, zastanowić się nad tym i nad tamtym, dojść do jakichś konkretnych wniosków i zabrać się za zmienianie swojej egzystencajlnej konieczności w niepowtarzalną przyjemność. To nie jest łatwe. Ale wiem, że taka sytuacja jaka ma teraz miejsce przestaje mnie już bawić, czuję, jak słabnę... A i przede wszystkim muszę więcej czasu poświęcać na sen.
4 hours - not enough.
Coraz mniej Drą w Drą. Już prawie mnie nie widać...