Zdjęcie wygrzebane ze starego folderu-zeszłoroczne wakacje...Tak mi się ładnie udało ująć nieświadomą niczego parę,która później poprosiła mnie o zdjęcia z bliska. Wyglądali na szczęśliwych...I w sumie im się nie dziwię,bo trudno jest nie być szczęśliwym,będąc z bliską osobą w tak pięknym miejscu podczas zachodu słońca...Eh,chyba ogarnia mnie melancholia...Dzisiaj nie chce mi się kompletnie nic,aż dziwię się sobie,że piszę tą notkę i szykuję multimedialną niespodziankę dla mamusi, bo jutro DZIEŃ MATKI,gdyby ktoś zapomniał :> Wczorajszy wieczór,choć niespędzony zgodnie z planem w plenerze,to i tak zaliczam do jednych z najbardziej zajebistych,bo śpiewanie przy piwie,żelkach,rurkach waniliowych i TRUSKAWKACH z Heruu to istny kosmos ^^ I jeszcze te rozmowy nocą <3 Potem człowiek śpi do 12:30 i jeszcze jest niewyspany,ale co tam...wakacje są! cieszmy się życiem,póki możemy :D