I'm out.
Rozprawiłam się wreszcie z przeszłością.
Ze wspomnieniami, które przypominały mi to co piękne, ale i zarówno z tymi, które powodowały ból i cierpienie.
Usunęłam prawie 800 notek z pięciu lat mojego życia (2006 - 2011).
Przenosze się pod inny adres, sama jeszcze nie wiem jaki.
Nie proście o niego, kto będzie miał go dostać - ten dostanie.
Potrzebuję trochę prywatności.
(Tak, wiem, paradoks, prywatność w internecie.)
Także tak.
Gudbaj :)