2010/02/27 Zdrożnie |
|||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||
|
udostępnij | ||||||||||||||||||||||||||
Panoszę się między pomieszczeniami, stawiam kolejne kroki w jednym bucie i dziurawych rajstopach.
Zero metafor, skończyły się na okres, którego nie umiem nazwać.
Nierozpakowane walizki, pusty zeszyt od fizyki.
Udaję, że nie zabolała mnie czwartkowa dwunastka, i że nauczę się na najbliższy sprawdzian.
W sercu zapłonęła panika, może widziałaś już ten pożar. Cichy, gwałtowny, bezlitośnie niszczący najbliższe arterie. I długi, nie widzę końca.
A w schowku kawałek wódki.
Tak, dzisiaj będę pić sama, to przecież doskonały dowód na wysokie stężenie endorfiny w tym tłustym organizmie!
27/02/2010 20:57:06
27/02/2010 17:18:45
21/02/2010 2:14:48
19/02/2010 21:42:04
15/02/2010 1:25:08
11/02/2010 18:34:56
06/02/2010 17:23:18
Wszystkie wpisyobscurex
psychedelic
youaremydisaster
somedayyy
totherats
beautiful0lie
thesweetpooison
Wszyscy znajomi