W sumie to mogłabym Ci podarować to serce. Gdybyś chciał. Bo tak naprawdę same z nim kłopoty. Bije zbyt szybko, nierówno, trzepocze niecierpliwie w piersi, jakby miało skrzydła. Sprawia, że zalewa mnie fala gorąca, a oczy zachodzą dziwną mgłą. Mogłabym wręcz powiedzieć, że czasem, szczególnie wtedy, gdy jesteś bliżej niż zwykle, szaleje tak, że nie mogę złapać oddechu, a moje ciało wiotczeje. Boję się wtedy, że zaraz upadnę, a ty i tak nie złapiesz mnie, bo życie to przecież nie jest jedna z tych baśni, w które chciałam wierzyć. Gdybym wiedziała, że pochwycisz mnie, z chęcią bym upadała. Nawet wielokrotnie.
Zabierz to moje serce, naprawdę! Ono każe mi marzyć, wierzyć, mieć nadzieję... A to takie niedzisiejsze. Zresztą jeśli dobre rzeczy się zdarzają, to na pewno nie mi. A ja przez serce-wariata uśmiecham się do swoich starannie pielęgnowanych, słodko naiwnych myśli. Swoją drogą muszę chyba zabawnie wtedy wyglądać.
Weź je sobie! Ono nie pozwala mi nawet w nocy spać. Sprawia, że jestem dziwnie rozbudzona, szamotam się sama ze sobą, jestem uwięziona we własnych pragnieniach. A nawet nie masz pojęcia, jak bezsenność źle wpływa na zdrowie. Obawiam się, że moje własne serce może mnie zabić
Bierz to serce! Ono zmusza mnie, bym kochała...
***
Powiedzmy, że się wakacjuję, leniuchuję i oglądam mecze LŚ :D