Toskania 2012
Dzionek był przemegaśny :3
Rano rowerkiem do Hucuła. Troszkę się namęczyłam.
W międzyczasie pojechałam przez park i prawie się zgubiłam ;D
Pogaduchy, Jadźkowa faza na pisanie książki i jazda.
Była Siwa i był tern. Kłusy i stępy. Siwa chodziła super. ^^
Wróciliśmy pod koniec i mieliśmy galopować no ale Siwa od rana na chodzie była więc jej już nie męczyłam.
Potem boks. Istna masakra! Co ja bym bez Jadźki zrobiła która dostała torpedy pod koniec? ;*
Konie poszły się paść ze swoimi dziewojami ;D
Dym, Biwak, Siwa, Ajax, Sycyl i Ala. I banie :>
Mały nieogar że już 15 więc szybciutko wracamy.
Dym wyczyszczony, kopyta odgruzowane.
Powrót do domku rowerem i obiadek ;)
Baaaardzo pozytywny dzień ^^
Jutro do kuzynek. Też pewnie będzie świetnie
:*