|
2010/03/24
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
Łocho, impreza w pierwszy dzień wiosny, bardziej wygląda jak pogrzeb. Płonąca Marzanna, która wylądowała później w kałuży i się topiła (to dlatego ta powaga i skupienie wypisane na twarzach!). Jak na złość po deszczowej, jak najmniej wiosennej, niedzieli przyszedł poniedziałek - jak najbardziej słoneczny. I niech te dni już takie zostaną. O mołdawskim powitaniu wiosny nic więcej pisać nie będę, bo prawa są zastrzeżone. Lady Gaga, Madonna, Akon i Radiohead nie zdążyli dojechać, tak?
Mówiłam już kiedyś, że wtorki bez lekcji są moim zbawieniem? Spotykam się wtedy z Roxi, więc upadają wszystkie dietetyczne plany, na rzecz rogalików czekoladowych, sików o różowym kolorze i takich takich. Cieszymy się, że jest wiosna. Mam mieszane uczucia jeśli chodzi o Parnassusa. I najlepszy z tego wszystkiego był Andrew Garfield. I animacje Gilliama. Jakby się zastanowić to scena tańca z diabłem też. To na tyle jeśli chodzi o jakieś konkretne wnioski...
Za miesiąc matura. Za tydzień święta. Za dwa dni Wrocław.
xoxo
21/05/2012 14:47:41
19/05/2012 20:11:40
16/05/2012 7:57:09
13/05/2012 22:54:17
11/05/2012 23:46:39
10/05/2012 17:20:36
09/05/2012 12:15:29
09/05/2012 10:24:40
Wszystkie wpisymodnexozestawy
alexkate
pieknaibestiaa
ratio
honeyyyy
pandorcia
sceneprzemo
corefan
Wszyscy znajomi