Powinnam teraz walnąć notkę w stylu JEZU BYŁO CUDOWNIE! NAJLEPSZY KONCERT EVER! CHCĘ JESZCZE RAAAAZ!
Ale nie walnę, bo tak nie było. Średnio się bawiłam, pewnie dlatego, że znałam mało tekstów, a i wcześniejsze kwestie miały wpływ na mój brak chęci do zabawy.
Odkąd dotarłam do Warszawy totalnie zepsuł mi się humor i jakoś odechciało mi się wszystkiego. Przed koncertem ciągle lało i strasznie wymarzłam, choć pewnie gdyby parę wydarzeń potoczyło się inaczej, to mogłoby być -30C i walić śniegiem, a i tak byłabym zadowolona.
Koncert sam w sobie był nawet niezły. Mieli całkiem dobry kontakt z publicznością. I CAŁKIEM MEGAUROCZEGO PERKUSISTĘ <3
Muszę podziękować Karyś i Tezukiemu a w szczególności OLI gdyby nie wy, to ten dzień byłby całkiem do bani.