Kaplin
Od dłuższego czasu zbieram się, by przelać na ekran kilka refleksji. Natłok ciekawszych rzeczy stawiał coraz większe znaki zapytania nad bytem tej notki, jednakże znalazła się i chwila na to.
Nie będę pisał o ciekawych miejscach, które miałem okazję przez ten czas odwiedzić, o ciekawych rzeczach, lecz o tym, co mnie fascynuje, zadziwia, a nieraz doprowadza do furii. Tak, tematem dzisiejszych rozważań będzie człowiek. Liczba mnoga- ludzie. O tym, że wywyższam człowieka a nie lubię anonimowych grup ludzi, pisałem nie raz. Jednak są różne jednostki. Co wpływa na to, że dobierają się w ten czy inny sposób? Jak to się dzieje, że zawiązują się grupy, a potem rozpadają? Nieraz ludzie mocno z sobą zżyci nie potrafią już znaleźć wspólnego języka. Zauważam to u siebie, że im radziej się widuję z niektórymi, tym bardziej widzę, że nie ma za bardzo o czym gadać, można wspominać, dowiadywać się co u innych znajomych i opowiadać trochę o sobie. Nieraz wspólne zainteresowania łączą, ale i dzielą. Wtedy najczęściej mamy do czynienia z zawiścią.
Czym jest zawiść? Zawiść to zaniżenie poczucia własnej wartości wynikające z obserwacji sukcesów innych ludzi. Brzmi jak zazdrość, ale jest bardziej zjadliwa. W przeciwieństwie do zazdrości pobudza nie tylko do działań mających na celu osiągnięcia, ale i na szkodzenie obiektowi zawiści. Postawa bardzo rozpowszechniona w naszym pięknym kraju i wpisana w swojego rodzaju zestaw cech narodowych. Zakorzeniona głęboko w historii - każdy, kto osiągał sukcesy pod rządami najpierw zaborców, potem okupantów hitlerowskich i pod rządami komunistów musiał (w powszechnym mniemaniu) iść z nimi na współpracę, był więc zły. Do tego dochodziło nasze gloryfikowanie martyrologii, gloria victis, mesjanizm, a więc bohater pozytywistyczny osiągający sukces nie wpisywał się w zakorzenione w mentalności pokoleń schematy.
Czego można zawiścić? Najprościej - pieniędzy. Częściej jednak dotyczy to władzy, pozycji społecznej, opinii - wynika to z nie zawsze rozpoznanych potrzeb społecznych. Także sukcesu osobistego - udanego życia rodzinnego, pożycia małżeńskiego, czasem podejścia do życia, spokoju. Najczęściej tego, czego brakuje. Ktoś, kto ma brzydką, niemiłą dziewczynę, której nie kocha będzie zazdrościł komuś, kto ma może nie seksbombę, ale udany związek. Ktoś mający problemy z akceptacją społeczną zazdrości dobrej opinii.
Jak to wpływa - najczęściej za plecami, bo lepiej z kimś, kto ma sukcesy, nie mieć złych relacji. Ludzie zawistni knują po cichu, bo nie mają odwagi powiedzieć wprost, co ich boli. Z drugiej strony - nie chcą wyjść na durnia - nie lubię cię, bo ci wychodzi. Inna sprawa to równanie w dół, do średniej, jednostek zdolnych, które nie mają predyspozycji do oporu i asertywności. Gaszenie osób udzielających się, wyrzuty, przezwiska zamiast dumy z dobrych znajomych są częste na każdym szczeblu edukacji czy działaności społecznej. Trzeba dobrze odróżniać nadgorliwość od dobrego, zrównoważonego podejścia do sprawy. Wszystko można zrobić na różne sposoby, nie zawsze ten narzucony przez przełożonego będzie najlepszy lub najbardziej optymalny. Kolejnym grzechem głównym naszego społeczeństwa jest brak odróżnienia włazidupstwa od współpracy - to też naszłość historyczna. Każdy, kto próbuje się dogadywać, jest widziany jako wróg, kolaborant, który na pewno chce zyskać na krzywdzie reszty. I najczęściej mówią o tym ludzie, którzy nic nie wiedzą na ten temat, a sami za plecami knują.
Mgła, przypominająca efekt pracy wytwornicy mgły, jest tu aluzją polityczną. Piszę o sprawach małych, codziennych. Dlatego, że wszyscy są ludźmi, nieważne jak długi ma się tytuł, czy jest się prezesem drugiej w kraju siły politycznej, magistrem o niespełnionych ambicjach, niedopieszczoną licealistką czy młodym gniewnym japiszonem. Tacy ludzie są wszędzie, dlatego warto uważać na nich. Nie raz dobrze się maskują, jednak można ich rozpoznać - kto ma uszy, niechaj słucha. Kto ma oczy, ten zobaczy. Takie cechy wychodzą - nieraz po latach, nieraz po dniach - w każdym razie spotykają się z negatywną oceną społeczną, jednakże jak wiele - nie uzewnętrznianą. Bo nikt nie chce wyjść przed szereg, zwłaszcza by jątrzyc w pozornie stabilnym układzie.
Hejterstwo trochę mi ulżyło. Raz na jakiś czas można wylać trochę żółci:) Więc niech nie wie prawa ręka co robi lewa i na odwrót, a wszystkim mającym problemy z małymi zawistnymi ludźmi polecam następującą radę, sprawdzoną w czasach gimnazjalnych - róbcie swoje i nie przejmujcie się opiniami. Nieraz pod spokojnymi płaszczykami kryją się naprawdę wredne osoby, a osoby dziwne i nie budzące zaufania okazują się w porządku (prawda Paulino, jeśli to czytasz?:)
Dobrze, czuję że zrobiłem coś dla ludzkości, nawet jak nikt tego nie przeczyta do tego miejsca, może gdzieś komuś się oczy otworzą - zostało mi z harcerskich dawnych czasów trochę naiwności i wiary w ludzi. Wiele bliskich osób dziwi się, że postępuję tak, a nie inaczej, ale staram się szukać przyczyn po obu stronach, a także u każdego znajdować jakieś plusy. Rozpisałem się, po miałem okazję na egzaminie z maszyn podlać trochę wody, więc poszło za jednym zamachem. Można powiedzieć, że dzisiejszy odcinek zawdzięczacie prof. Różańskiemu i naszemu kochanemu wiecznie nieobecnemu dr Ząbkowi:)
26/04/2012 21:40:28
24/02/2012 21:30:37
17/02/2012 18:48:33
11/02/2012 22:46:29
26/01/2012 14:44:26
14/09/2011 20:20:18
10/09/2011 22:08:49
04/09/2011 20:28:09
Wszystkie wpisychocolateblood
komar177
malinayea
tofelek
aineer
francooz
aaaaali
haniar
Wszyscy znajomi