Już jutro wyjazd do miejsca, w którym można odetchnąć i odciąć się od całej, szarej rzeczywistości. Pozostać w sferze marzeń wśród drzew, zrelaksować się w wodzie, a wieczorem posiedzieć na molo. Zaczęły mnie nachodzić czarne myśli dotyczące przyszłości, więc muszę dać sobie chwilę na przywrócenie pozytywnej energii. I to miejsce da mi taką możliwość.
Pytanie tylko- czy nie zapomniałam zabrać ze sobą czegoś ważnego? ;)
"By odbić się potrzeba dna,
Więc do dna trzeba żyć."
W zasadzie nigdy w ten sposób o tym nie myślałam, ale może to i racja w pewnym toku myślenia? Z tym, że raczej nie mam ochoty żyć... do dna. Wręcz przeciwnie i to mnie właśnie przybiło ostatnimi dniami. Muszę przemyśleć, co chcę zrobić, jakie cele osiągnąć i dowiedzieć się na czym zależy mi w tej chwili najbardziej.
Wierzę, że dam radę. W końcu wszystko musi mieć jakiś finał, oby jak najbardziej pozytywny.
Tymczasem... słodki odpoczynku, witaj!
Pozdrawiam,
Agut
STO LAT, po raz kolejny dla kolejnej osiemnastki w gronie, DASI ;)
Normalsi Normalsi Normalsi!