Zobaczymy co dalej, ale chyba przychodzi ten czas, kiedy moje szczęście pt "miej wyjebane, a będzie Ci dane" zaczyna się wykruszać. Ale nic, nie będę krakać, może będzie w porządku.
W tej chwili najważniejsze, że najbliższe dni będą absolutnie fantastyczne.
Jutro zamierzam się zniszczyć, nadchodzi totalna masakra w starym stylu, już nie mogę się doczekać.
Ulalala! W górę wódka!
Dzisiaj balujemy tak, jakby nie miało być jutra!
Potem tylko piękniej, a w sobotę... w sobotę ktoś tu opije swoją starość, która już nadeszła. W tym roku na smutno, bo kończy się "-naście". Już nigdy nie będziemy mieli mniej i nie wrócimy do totalnej beztroski, będziemy starzy, zgrzybiali i zdziadziejemy. Sądzę jednak, że nigdy nie zmądrzejemy na tyle, żeby przestać robić głupie rzeczy i wątpię, abyśmy kiedykolwiek mieli być tak zupełnie poważni... na szczęście.
Wasze zdrowie,
Derli