Wspomnienia
Siedziała lekko zgarbiona wpatrując się w okno. Jej wzrok tkwił nieruchomo na wysokości płotu widocznego jakieś dwadzieścia metrów przed domem, jednak nie widziała go. Wciąż myślała o tej krótkiej chwili, tych kilku sekundach, które na nowo zmieniły jej postrzeganie świata. Znów zaczęła rozmyślać o przeszłości i straconych szansach. O błędach, które popełniła i które pozwoliła popełnić jemu. Ale nic już nie pozwoli ich cofnąć. Tamte kilka sekund dowiodło tego w zupełności. Zastanawiała się, czy on tez to tak przeżył. Czy też teraz o niej myślał. Choć wyglądał na szczęśliwego, wydawało się, że jednak to szczęście jest tylko powierzchowne. W głębi nadal wyciągał ręce w jej stronę, niemo błagając o powrót. O powrót do tego, co oboje stracili. I widziała to w jego oczach, gdy pierwszy raz po dwudziestu latach spojrzeli na siebie.
Gdy patrzy w przeszłość, mimo, że jest to przeszłość bardzo odległa, widzi go bardzo dokładnie. Byli wtedy młodzi. I głupi. Tak, to w szczególności. Ale zakochani w sobie jak w nikim innym kiedykolwiek. Pamięta, że sam jego uśmiech sprawiał, że świat sie dla niej zatrzymywał. Mieszkali dość niedaleko siebie, jednak spotkania często utrudniali rodzice i codzienne życie. Ale chwile spędzone z nim zawsze stawały sie tymi najważniejszymi wydarzeniami tygodnia. Wstawała codziennie z myślą, że musi do niego zadzwonić lub biegła zaspana by odebrać telefon, gdy to on dzwonił do niej. Przez to zawsze się wszędzie spóźniali. Ale czym jest spóźnienie, w porównaniu z miłością, ze szczęściem, którego sie doświadcza. Niczym. I to też usilnie próbowali wmówić rodzicom, którzy nie byli zachwyceni wizją utrzymywania swych dzieci aż do śmierci. Dla nich wykształcenie, studia, a później dobra praca były priorytetami. Bo tylko mając pieniądze na utrzymanie rodziny, osób które się kocha, były najważniejsze. A osób, które staną sie członkami tej rodziny, na pewno nie poznaje się w tak młodym wieku. Teraz najważniejsza jest edukacja. A ona? Ona tego nie rozumiała. Chciała żyć chwilą, widzieć go najczęściej jak sie da, poświęcać mu swój czas, nawet ze stratą dla samej siebie. Ponieważ wiedziała, że iwestuje w swoje przyszłe życie. Z nim, nawet bez pieniędzy będzie najszczęśliwsza. Często spacerując po parku nieopodal szkoły, trzymali się za ręce i snuli miliony planów na przyszłość - o pięknym domu w którym zamieszkają, o córce, którą wychowają razem i której dadzą na imię Amelia, po jego ukochanej babci. O podróżach, które rozpoczną zaraz po ukończeniu studiów. O tym gdzie zamieszkają, gdzie będą spędzać święta i uroczystości rodzinne. Jak będzie wyglądał ich ślub i czy nie lepiej byłoby uciec na bezludną wyspę i żyć tylko miłością do siebie. O tym, jak na starość będą siedzieć obok siebie w fotelach bujanych, trzymając sie za ręce. O tym, że po całym dniu będą na siebie czekać, by patrzeć sobie w oczy pół nocy. Uwielbiała gdy on mówił o tym z zaangażowaniem, gdyż wiedziała, że nie tylko dla niej jest to ważne. Ściskała jego rękę i pozwalała sobie na dalsze snucie fantazji. Oboje mieli wrażenie, że są dla siebie kimś wyjątkowym. Nie czuli sie jak zakochani w sobie nastolatkowie, często też o tym wspominali. Traktowali się bardzo poważnie i wierzyli w miłość po grób.
Dlatego, gdy między nimi zaczęły pojawiać sie pierwsze starcia, początkowo nawet ich nie zauważyli. Nadal byli zapatrzeni w siebie. Co z tego, że ona płakała przez niego po nocy, a on znikał wtedy ze znajomymi. Co z tego, że ona robiła mu awantury, praktycznie bez powodu. Przecież nadal sie kochali. Nadal widzieli sens życia w oczach tej drugiej osoby. Nadal trzymając się za ręce mieli wrażenie, że istnieją tylko dla siebie i są dla siebie całym światem. Wierzyli w to tak mocno i tak długo, że któregoś razu po prostu ich to zabiło. Zamiast zatrzymać się i porozmawiać, by to naprawić, zapragnęli poznać świat inny niż ten, który widzieli w sobie nawzajem. Byli młodzi, chcieli poznać wszystko, dostarczać sobie więcej wrażeń, próbować nowości, nie ograniczać sie wzajemnie.
Gdy pierwszy raz puścili swe dłonie i poszli w przeciwnych kierunkach, mieli wrażenie, że wreszcie są wolni. Kroczyli coraz dalej od siebie, początkowo nie czując nawet tęsknoty. Ta pojawiła się dopiero, gdy byli już tak daleko od siebie, że okazało się, że na powrót jest już za późno. Owszem, próbowali sie cofnąć, ale przecież byli tak niedojrzali. Zawracali, ale tylko po to, by z daleka wykrzyczeć swój żal. Nie widzieli swojej winy, zapomnieli, że sami puścili rękę, którą kochali. Ona się nie wyrwała - oni ją po prostu zostawili. Wracali do siebie, ale nie podchodzili zbyt blisko. Minęło już zbyt dużo czasu, by mogli powrócić po swych własnych krokach.
A teraz? Po dwudziestu latach, gdy już nie mieli ze sobą nic wspólnego? Nagle zobaczyła go na ulicy, z ręką trzymającą dłoń małej dziewczynki, do której mówił "Amelko". To była ich córka. Ta wymarzona, której oboje pragnęli. Szedł koło kobiety, całkiem ładnej. Bardzo podobnej do niej samej. Jednak nie patrzył na nią z miłością. Przecież ona doskonale to widziała, bo obraz jego oczu wciąż miała w pamięci! Odwrócił się nagle i dostrzegł ją. Zastygł. Nie tylko on, lecz cały świat. Patrzyli na siebie, tak jak dawniej. Patrzyli na osobę, która była centrum ich wszechświata. Osobę, która kiedyś była ich, a którą potem stracili. Osobę, której szukali potem wiele lat, o której myśleli nocami, szlochając z bólu. Osobę, która przychodziła do nich w snach i sprawiała, że przez chwilę byli szczęśliwi, tak jak kiedyś. Patrzył na nią i wyrażał wzrokiem całą miłość, która rosła w nim przez te wszystkie lata. Tęsknota wręcz wyrywała się z ich serc. Ale przecież czasu nie da się cofnąć, co brutalnie przypomniała im Amelia zwracając sie do kobiety stojącej obok "mamo". Dlatego odeszli raz jeszcze. Raz jeszcze stracili sens swojego życia, by raz jeszcze krwawić wspomnieniami. Wspomnieniami, które już nigdy miały nie stać się rzeczywistością. Ponownie odeszli w przeciwną stronę, tym razem jednak od razu pragnąc zawrócić.
Wszedłszy do domu, opadła na krzesło, na którym tkiwła od paru godzin. Łzy naznaczyły głębokie bruzdy w jej twarzy, podąrzając śladami tych sprzed kilkunastu lat. Bolały tak samo, jednak teraz nie wysuszała ich nawet nadzieja. Wiedziała, że jej życie pozostało w jego oczach, a jej serce biło w jego piersi. Dlatego codziennie wracała do pustego domu, dlatego nie umiała cieszyć sie wolnością, której kiedyś tak pragnęła. Bo człowiek, jesli raz kogoś pokocha, bez tej osoby nigdy nie będzie wolny. Nigdy nie będzie szczęśliwy. Pozostały im tylko wspomnienia i cień życia, które mogli przeżyć razem.
mybrothersatan
- 27/01/2012 23:55:16
27/01/2012 23:30:34
16/01/2012 20:12:57
31/12/2011 2:30:48
30/12/2011 1:03:58
27/11/2011 0:40:20
20/11/2011 19:38:29
09/11/2011 0:10:46
23/10/2011 17:04:29
Wszystkie wpisytousakubaku
mybrothersatan
meeeeeery
panda197
savannaskellington
xtomalajn
rebelistic
charlottenin
Wszyscy znajomi