krystalicznie czysty obraz zatkanych smogiem
dni które nigdy nie odejdą w niepamięć której
nie staram się nawet pielęgnować z każdym kolejnym
dymem odpływa dzień płonących gwiazd pośród
których ja miałem świecić blaskiem tysiąca twarzy
zamazanych pustym oddechem śmierdzącym sadzą
wypaloną w naszych głowach jak brazylijskie lasy
pójdziemy na ścięcie papierowymi toporami zadźgani
przebici bezużytecznym słowem którego dziś wydobyć z siebie
nie mogę i nie chcę wciąż myśleć czy kocham
czy to tylko bólu dreszcze a w środku rak
krzyczy i zwija się i chce więcej
krystalicznie czysty zgon w trumnie przećpanej smogiem
29/12/2011 0:09:30
01/01/2011 19:29:32
28/02/2010 19:40:33
28/02/2010 14:04:52
26/02/2010 16:02:34
26/02/2010 0:56:04
21/02/2010 20:51:29
15/02/2010 23:00:49
Wszystkie wpisy