Photoblog.pl

Załóż konto

hej nanana 

2014/04/18   

 

« następne   poprzednie »

fot stare ;) 

swieta, domeczek, mławcia i pelno ciast, slodyczy, cukiereczkow. wytrwam! bo moja redukcja nigdy nie dobiegnie do konca.. ;) kazde smieciowe zarcie wplywa zle na moj metabolizm, nie moge go jesc i o tym musze pamietac! pyszne, zdrowiutkie swieta! i oczywiscie nie zapominamy o treningach;) nawet wzielam ze soba hantle, haha :D  jestem silna, nie potrzebuje tych czekoladek, to mnie tylko oddala od celu! 

mialam upiec sobie ciasto z fasoli,ale lepiej sobie daruje;) czysta micha to podstawa,a po swietach wracam do liczenia makrosów i ustalania sobie diety. to działa;) 

pamietam jeszcze jak jarałam sie wychudzonymi laskami (sama bedac spaslakiem), glodzilam sie aby wygladac jak one. kazde zakupy w sklepach odziezowych konczyly sie placzem, po czym jechalam z mama do sklepu kupowalam warzywa na patelnie, jakies slodkie jogurty, serki wiejskie. warzywa służyły mi jako obiad, który smażyłam na oleju kujawskim i wcinałam, mówiąc jaka to już jestem pełna. śniadanie pomijałam, dzień zaczynał się od obiadu, a kończył na kolacji na którą jadłam serek wiejski. oczywiście przed 18. do tego zapychałam się jabłkami, bo niby dobrze działają na trawienie. wszystko trwało jakiś czas, najdłużej wytrwałam miesiąc. do tego dorzucałam jeszcze rybkę na obiad. chodziłam na siłownię, gdzie czas spędząłam jedynie na rowerku i bieżni a po treningu nic nie jadłam! (OBŁĘD!!!!) jaki był wynik? czułam się wyczerpana, ciągle bolała mnie głowa, włosy wypadały mi garściami. Fakt - schudłam 6 kg, ale nie na długo. Po powrocie do starych nawyków żywieniowych (czyt. dużo chleba, słodyczy, wspaniałego tłustego żarła typu fast food i oczywiście pojawiały się dość często piwka, w sporych ilościach - potrafiłam wypić 8-9 piw, masakra!!!) 

podobała mi się chudośc, każda wystająca kość, żebra, szpara między nogami, wystające oboczyki, ręce jak z oświęcimia (z całym szacunkiem!). nie postępujcie nigdy jak opisałam to w przypadku wyżej! byłam głupia, moją wiedzę (a raczej jej brak) opierałam na beznadziejnych blogach, informacji ze stron typu pudelek itd oraz tematów na forach- jak szybko schudnąć. Byłam zdesperowana, każda dogryzka na temat mojego ciała była dla mnie bólem, wiedziałam jak wyglądam ale nie miałam siły ani wiedzy. Aż nadszedł dzień, że postanowiłam coś zmienić..

Rok temu w święta wielkanocne miałam okropne bóle zęba. Ząb bolał mnie od wielkiego piątku non stop. Nie spałam w nocy - żadne tabletki nie pomagały, a co za tym idzie nic nie jadłam. W drugi dzień świąt musiałam się udać do dentysty, bo na drugi dzień musiałam wiać do olsztyna. A z takim bólem zęba nie dało się normalnie funkcjonować. Zęba niestety nie dało się uratować. Przez te wszystkie dni nie paliłam papierosów (bo nie wychodzłam z domu), także postanowiłam pozbyć się nałogu i zamienić go na nowy nałóg - a mianowicie aktywność fizyczną. Zaczynałam z Chodakowską i to dzięki niej ubyło mi sporo kg, jednak z czasem jej treningi mnie nie satysfakcjonowały. Cała ideologia Ewy zaczęła mnie nieco irytować. Dziękuję za to, że dzięki niej się lekko poderwałam z łóżka, jednak do jej treningów już niestety nie wrócę. A tym bardziej do tych jadłospisów, które poleca. Ja niestety bym się tym nie najadła ;) A zapotrzebowanie mam spore. Zaczęłam mieszać treningi, jest ich na youtube cała moc. Z czasem pojawiła się siłownia, gdzie nie boję się ciężarów i właśnie niedawno zamówiłam hantle regulowane, z którymi obecnie ćwiczę. 

Co ja piszę za wywody? Przez ten czas pogłębiam wiedzę coraz bardziej na temat odżywiania i treningu. Żałuję, że moje zamiłowanie do tego nie pojawiło się wcześniej, na pewno wybrałabym inny kierunek studiów. Nauczyłam się jak jeść zdrowo i co jeść. Nauczyłam się gotować (w liceum nie potrafiłam nawet obrać ziemniaków, hahah! wstyd), planować oraz zdyscypliwałam siebie. Codziennie dużo czytam na temat odżywiania czy też treningów. Już nie podobają mi się chude laski, nie jarają mnie szpary między nogami. To co lubię to umięsnione, jędrne ciała. Nie wychudzone, chude. Nie jarają mnie nogi na grubość jak moje ramiona, albo brzuchy, które dotykają pleców. To teraz kiedy ćwiczę i zdrowo się odżywiam jestem tak naprawdę szczęśliwa. Wiem, że przede mną długa droga (niestety jeszcze redukcja, które idzie dość opornie przez rozwalony wcześniej metabolizm - tak myślę), ale choćby to miałby być rok czy dwa osiągnę swój cel. Nigdy się nie poddam, bo wiem, że sport i jedzenie to moje hobby.

 

Gratuluje jak ktos dortwal do konca ;) Czasami brakuje mi blogowania. 

Smacznego jajka i pogodnych swiat ;)

(ja nie przepadam za zimnymi jajkami! XD)

6 komentarzy
ofgrey  - 27/04/2014 15:05:28
Bicek rośnie :D
monika - 26/04/2014 14:33:24
zacznij prowadzić blog, mogłabys opisywać swoje posiłki, które pięknie wyglądają i pewnie tak smakują, a ja nie mam nigdy pomysłów na takie zdrowe energetyczne posiłki :)
kasia - 20/04/2014 11:17:16
Z chęcią czyta się do końca;) Może zacznij blogować, podzielisz się swoją `mądrą` wiedzą, bo sporo jest takich osób które się głodzą i nie przynosi im to efektów a dużo osób nie wie jak zacząć:) Pozdrawiam.
madzia - 19/04/2014 16:32:30
W ostatnim zdaniu wyczówam podtekst :D Podziwiam Cie ! a notke czytałam z przyjemnościa pozdrawiam :*
holdingdreams  - 19/04/2014 13:03:18 z telefonu komórkowego
Oddaj mi troszke swojej motywacji.. :(
26czerwiec  - 19/04/2014 11:44:32
chyba każdy zaczynał od tych super glodówek :D w moim przypadku na głodówce tyłam a wypadanie włosów było nie do wytrzymania.

Jesteś świetna ! :) :)

Najnowsze wpisy

Wpis afid

 

Wpis afid

 

Wpis afid

 

Wpis afid

 

Wpis afid

 

Wpis afid

 

Wpis afid

 

Wpis afid

 

Wszystkie wpisy
Trochę magii w codzienności :)