Mikołaj zatyka uszy, żeby nie słyszeć jak całe miasto śmieje się (hahaha LOLíčku směchičku!) z cisowych zakupów. Jeszcze bardziej nie chce, by do jego uszu doszły odbijające się echem suchary, które sam stworzył.
Jaś (ale się chłopczyk nadął!) nie chce powiedzieć jak wybił głową szybę. Pod dłonią chowa swoją minę pt. "zajebiście!" (cz. fantastické), która przez kilka dni za żadną cenę nie chciała zejść z twarzy. Poza tym trochę mu wstyd, że nie aktualizował blogaska ponad miesiąc.
Oczy Tomka są zmęczone podziwianiem blasku jego olśniewających nowych conversów. Widziały już wiele dziwności: choinkę na środku brukowanej drogi, najdroższego na świecie iglaka sprzedawanego na wagę, no i porannego nogieciowego bicepsa. Mają więc prawo trochę odpocząć.
Drugie 50% czeskiej ekipy (Český tým!) bodziobaniuje, ma dwóch ojców i zatwardza się w czwartym wymiarze.
Kto powie, że te wspomnienia są już przeterminowane, ten wydra.
První žlutý tulipán, czyli pierwszy żółty tulipan :)
04/03/2009 23:12:07
13/02/2009 15:38:28
25/12/2008 2:44:17
25/11/2008 12:52:14
12/11/2008 14:27:10
02/11/2008 1:07:48
21/10/2008 16:52:14
13/10/2008 23:40:53
Wszystkie wpisydiehigh
wmordedacmogedac
echoess
patryciall
kbgonzo
rozczoochranaa
kachens
izquierda
Wszyscy znajomi